Forum CNC Strona Główna
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Hiszpania kamperem - 2015r. Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 09 Lip 2015, 16:29:28 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Relacja


Jest to relacja z kolejnej już wyprawy kamperem na Półwysep Iberyjski. W tych kilku wyprawach zwiedziliśmy go wzdłuż i szerz, od Andory, poprzez Hiszpanię, Gibraltar i Portugalię. W poprzednich relacjach zatrzymałem się na poradach praktycznych i obiektach godnych zobaczenia. Tu, oprócz porad praktycznych, zdradzę swoje spostrzeżenia o kuchni narodowej w poszczególnych krajach, które znalazły się na naszej trasie.

Polska
Pod tym względem Ziemia Lubuska, na której mieszkamy, nie wypada źle na tle Europy. Mamy nie tylko Winobranie w Zielonej Gorze, ale wiele innych naszych miejscowości organizuje kulinarne spotkania i tak mamy Święto Świni, Karpia, Czekolady, Miodu itd. W pierwszym dniu naszej wyprawy trafiliśmy w wiosce Budachów na Święto Ruskich Pierogów, które ma tu długą tradycję i było organizowane po raz XIII. Od razu kilka słów wyjaśnienie, pierogi ruskie nie maja nic wspólnego z Rosją i są tam prawie nie znane. Nazwa wywodzi się nie od Rosji, a od Rusi. Najbardziej były znane na terenach Galicji wschodniej, skąd pochodzą dzisiejsi mieszkańcy Budachowa. A więc, receptury i różnorodność serwowania miejscowe gospodynie odziedziczyły po swych prababkach. W roku bieżącym mieszkanki tej wioski ulepiły 25 000 pierogów, które były tu serwowane na wiele sposobów. Naprawdę - pycha!







Budachów XIII Święto Pierogów Ruskich. Pierogi pycha.

Niemcy
Podróżowanie tranzytem przez Niemcy, to dla kamperowca pełen luz. Autostrady darmowe, bezpieczeństwo spania na parkingach, prawie każde miasteczko ma wyznaczone miejsce do zatrzymania się kampera na nocleg, tz. Stellplatz. Pierwszą noc spaliśmy na stellplatz w miasteczku Wernigerode, które postanowiliśmy zwiedzić. Miasteczko leży u stóp Gór Herzu i jest wyjątkowo urokliwe. Nie tylko okolice rynku, ale całe stare miasto jest zabudowane budynkami z murem pruskim, stwarza to wyjątkowy klimat, co próbuję pokazać na poniższych foto. Miasto liczy ponad 30 tys. ludności, a ma około 180 restauracji, większość z nich serwuje potrawy narodowe. Golonka, ziemniaki i kiszona kapusta to najbardziej charakterystyczne danie kuchni niemieckiej. Proste i ciężkostrawne – taką opinię ma kuchnia naszych sąsiadów. A więc zamówiliśmy golonkę z piwem, co nie było rozsądne, ale ciekawość zwyciężyła. Golonka była specjalnie peklowana, czuło się majeranek i tymianek, te przyprawy są chętnie tu stosowane.
Na koniec dnia mieliśmy małą przygodę, ale urokiem wszelkich wypraw są – przygody. Zaparkowaliśmy kampera przed znakiem zakazu zatrzymania /foto niżej/, a więc teoretycznie nikt przed nami nie może już parkować. Jednak nawet wśród zdyscyplinowanych Niemców znalazł się kierowca, który zaparkował przed nami tak, że mieliśmy przymusowy kilkugodzinny postój.




Ratusz w Wernigerode, oczywiście też z murem pruskim.

Wernigerode, kamienice w centrum miasteczka.

Najmniejsza kamieniczka w mieście tz. Kleinstes Haus.

Zamek w Wernigerode.

Takie okoliczności zmusiły nas do kilkugodzinnego przymusowego postoju.

Luksemburg
Jadąc do Hiszpanii trochę nadrobiliśmy km., aby zobaczyć Luksemburg. Wiedzieliśmy, że jest to państewko sympatyczne dla turystów. Nasze roczniki mają do niego szczególny sentyment. W okresie głębokiej komuny z Radia Luksemburg słuchało się zachodniej muzyki. Do zwiedzania wybraliśmy miasteczko Vianden, przez znawców jest uznawane za najpiękniejsze spośród luksemburskich miast. Tak też sądził Wiktor Hugo, który wybrał je do kilkuletniego tu zamieszkania. Most, na którym jest popiersie W. Hugo, jest centralnym punktem miasteczka. Po drugiej stronie ulicy stoi dom gdzie mieszkał pisarz, dziś muzeum jemu poświęcone, obok niewielki kościółek. Z mostu rozciąga się piękny widok na wzgórze, na którym stoi twierdza Vianden.
Panuje opinia, że kuchnia luksemburska, to francuskie potrawy podawane w niemieckich porcjach. Chyba nie do końca to prawda, myśmy się ograniczyli tylko do spróbowania cista z gatunku tarta, które uważane są tu za specjalność miejscową.
Zatrzymaliśmy się na cały dzień. Spaliśmy na przepięknie położonym kampingu nad rzeką Our, blisko wspomnianego mostu. Współrzędne kampingu – N 49st.55min.56sek. E 6st.12min.56sek.


Nasz kamping w Vianden, Luksemburg.

Centrum Vianden, Luksemburg.

Zamek w Vianden

Francja
Francja – kraj ciekawy, ale potraktowaliśmy ją tranzytowo, nam spieszno do Hiszpanii. Kilka porad praktycznych. Bez karty bankomatowej nawet nie próbujmy tu wjeżdżać. Na bramkach autostradowych płacimy tyko kartą, kasjerów nie widziałem. Autostrady są bardzo drogie, na trasie Luksemburg – Hiszpania zapłaciłem 110 euro. Spanie na parkingach autostradowych nie jest tu uważane za bezpieczne, szczególnie w okolicach Lyon – Marsylia. Na nocleg wybierajmy tylko te, na których są stacje benzynowe i restauracje czynne całą dobę. Ceny benzyny na autostradzie są o około 10% wyższe jak w miasteczkach przy autostradowych. Chcąc bardzo tanio zatankować wybierajmy małe stacje przy marketach, są one bez obsługi, możliwość płacenia tylko kartą.


Znak umieszczany na parkingach, okolice Marsylii. Na znaku w czterech językach – strzeż się złodzieja.

Hiszpania
W czasie kilku naszych wyjazdów do Hiszpanii, poznaliśmy wiele kampingów, te nad Oceanem i te nad M. Śródziemnym. Pierwsze miejsce przyznaliśmy kampingowi Bon Repos w Świętej Zuzannie /Santa Susanna/ współrzędne: N 41,37,54.52 E 2,43,12. Tu zatrzymaliśmy się na dłużej. Kamping usytuowany w gaju drzew piniowych, tuż przy morzu. Łatwo stąd dotrzeć do okolicznych miasteczek aby spróbować kuchni hiszpańskiej. Dlaczego okolicznych miasteczek, chcąc spróbować miejscowej kuchni staramy się unikać lokali nastawianych na turystów. Nauczyłem się tego w amerykańskich miastach, w dzielnicach chińskich /china town/, należy wchodzić do tych restauracji, gdzie siedzą Chińczycy, a nie inne nacje. Wyjątkowo trudno mówić o kuchni hiszpańskiej. Tu każdy region ma swoją tradycję – własne przysmaki. Przekonaliśmy się na przykładzie słynnego chłodnika pomidorowo – paprykowego: gazpacho. Gazpacho serwowane w Andaluzji daleko różni się od gazpacho w Extramadurze.
Ograniczę się do jednego zwyczaju, biesiadowania przy przekąskach – tapas. Tapas – niewielkie przekąski, mogą przyjmować różne formy, od prostych do bardziej finezyjnych dań. Spożywa się je najczęściej z czerwonym winem lub piwem. Hiszpanie jadają je wczesnym wieczorem, często odwiedzając kilka barów z tapas. W jednym z barów spotkaliśmy ciekawy zwyczaj. Sam serwujesz sobie przekąski tapas, a przy płaceniu rachunku należy pokazać wykałaczki, które były wbite w przekąski, lub talerzyki, na tej podstawie barman wystawił nam rachunek. Najpopularniejszym składnikiem tapas jest szynka iberyjska / jamon iberico/ i ser manchego. Jamon to największa hiszpańska tradycja kulinarna, ceny tej szynki wahają się od 8 do 400 euro za kilogram. Produkcja podlega reżimowi i wielu kontrolom, co odzwierciedlają pieczątki na produkcie końcowym. Cena jest uzależniona od procesu technologicznego, który trwa od 6 do 18 miesięcy oraz od okolic z których pochodzą świnie. Jednak głównie jest uzależniona od sposobu żywienia świń. Najbardziej cenione są te, które żyją na wolności i żywią się głównie żołędziami. Jamon jest fantastyczny właśnie z serem Manczego, to gatunek hiszpańskiego, owczego sera produkowanego w rejonie La Mancha z mleka owiec rasy Manchego.
Muszę pocieszyć czytelnika, który nie wybiera się do Hiszpanii. U nas w Polsce zaczynają już powstawać Bary Tapas, widziałem taki w Poznaniu. Myślę, że będą one u nas nie mniej modne jak bary sushi.


Dla takiej lokalizacji warto jechać 2 000 km. w jedna stronę.


Materiał na najdroższy jamon iberico. Te świnie żyją na wolności, żywią się żołędziami i korzonkami.


Szynki iberyjskie i ich smakosz.


Lokal serwujący tapas.


Degustacja tapas.


Po tapas spróbowaliśmy owoców morza.


W Barach Tapas można samemu nalewać wino z beczek, do karafek, wiaderek, jak kto sobie życzy.



Tapas na bazie sera manchago i szynki iberyjskiej. Wyrób gospodarza, przy naszym kamperze.


Hiszpanie kochają drzewa piniowe.


Ostatnio zmieniony przez Lechjola dnia 06 Paz 2015, 18:34:21, w całości zmieniany 1 raz
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 09 Lip 2015, 16:44:20 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



Mieliśmy do wyboru gonitwa z bykami w Pampelunie lub pokaz flamenco. Wybraliśmy to drugie.
NICKT



Dołączył: 14 Paz 2012
Posty: 224
Skąd: świętokrzyskie

PostWysłany: 13 Lip 2015, 07:14:14 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Fajna relacja i smaka narobiliście Wink Pozdrawiam.

_________________
Mariusz
Sławcio



Dołączył: 23 Maj 2014
Posty: 14
Skąd: Mazowsze

PostWysłany: 16 Lip 2015, 22:23:50 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Relacja super się czyta. Brawo

_________________
Pozdrawiam Sławek
Portal
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


Skocz do:  



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group | Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)