Forum CNC Strona Główna
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Białoruś - kamperem Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 25 Lip 2012, 19:48:27 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Są turyści, którzy lubią zorganizowane wyjazdy stacjonarne - hotel blisko plaży, rozmowy typu „co dzisiaj dadzą na obiad, wczoraj dali to i to”. My brać kamperowa od takiej turystyki stronimy. Chcemy być bliżej miejscowych ludzi, zrozumieć miejscową mentalność, poznać kulturę, przyrodę. Jeżeli nie boisz się trudów podróży i biurokracji, jedz na Białoruś. Jest to kraj ciekawy, bezpieczny i spotkamy tu gościnnych ludzi. A więc – JEDZMY NA BIAŁORUŚ!

Z Zielonej Góry jedziemy na Białoruś przez Warszawę, Augustów i Litwę. Przyzwyczailiśmy się w czasie podróży kamperem do codziennego, poprzez Internet, kontaktu ze światem. A tu, już przed Warszawą kłopoty z laptopem. Przypomnieliśmy, że w naszym Klubie Kamperowym mamy w Warszawie zdolnego komputerowca – Antka. Oczywiście Antek dopiero wypuścił nas w dalszą drogę, gdy laptop działał.

W jedności siła – dbajmy o jedność Klubu!

W Polsce wybraliśmy do zwiedzania – Tykocin. Piękne stare żydowskie miasteczko. Żydów tu już nie ma, ale gospodarze miasteczka zadbali o zachowanie jego przedwojennej atmosfery. Synagoga Mała i Duża, przedwojenne domki żydowskie, brukowane uliczki i dawny nastrój. Jest też restauracja - Tejsza, która serwuje dania żydowskie wg starych receptur. Smakowało -polecamy :
http://tejsza.restauracja.w.interia.pl/index1.html

Przed wjazdem na Litwę i w drodze powrotnej śpimy w dolinie rzeki Biebrzy, na terenie gospodarstwa agroturystycznego – Sztabin ul. Polna 50. Naprawdę polecamy, tanio, czysto, gospodarze gościnni.

LITWA

Zatrzymujemy się na dwa dni w Wilnie. Na obrzeżach Wilna są kampingi, my jednak zatrzymujemy się na znanym nam parkingu, 300m. od starego miasta. Zatrzymują się tu na nocleg kampery z całej Europy. Łatwo trafić, jest to przy ul Kościuszki w miejscu, gdzie rzeka Wilenka wpada do Wilii, namiary :
N – 54st. 41,282 min. S – 25st. 17,623 min.
Urok i historia Wilna chwyta za serce. Nie będę opisywał wrażeń, gdyż jest to temat łatwo dostępny.

BIAŁORUŚ

W swej relacji pominę miejsca związane z dawną historią kresów wschodnich Polski. Ograniczę ją do porad praktycznych dla kamperowiczy i opisu swych kontaktów z miejscowymi ludźmi – a naród jest tu naprawdę gościnny. Znam dobrze j. rosyjski w mowie i piśmie, wykorzystałem to do zrozumienia miejscowej mentalności, a jest ona całkowicie różna od europejskiej. Ukształtowała ją historia i miejscowa propaganda, nie mająca konkurencji w niezależnych mediach. Długie wieczorne rozmowy były często prowadzone przy samogonce, a to pomaga otwierać serca.

Białorusini są światowymi przodownikami pod względem biurokracji, jest to oczywiście pozostałość po czasach radzieckich. Aby wjechać na Białoruś musimy mieć wizę. Jest tu kilkanaście różnych typów wiz. Nie słyszałem o odmowie przyznania wizy, ale i tak trudno ją otrzymać z uwagi na wspomnianą biurokrację. Myśmy robili wizy – „prywatną na 30 dni”. Zaproszenie nie jest potrzebne, chociaż konsul może je zażądać. Wystarczy – ksero paszportu osoby, która się nami zaopiekuje. Przedłożyliśmy takie ksero, ale konsulat je odrzucił, gdyż było na kartce o zbyt dużym formacie. Przy drugim podejściu już trafiliśmy w wymagany format ksero. Z podobną biurokracją na granicy i wewnątrz Białorusi spotykaliśmy się wielokrotnie. W takich sytuacjach nie należy się denerwować. W tym czasie wypoczywajmy i chłońmy tą egzotykę. Przy wjeździe otrzymujemy „kontrolny talon”, przez miejscowe służby graniczne nazywany pieszczotliwie „tałończyk”. Od tej chwili „tałończyk” jest dla nas dokumentem nie mnij ważnym jak paszport. Na nim składają podpisy różne służby, aby opuścić przejście graniczne musieliśmy stanąć przed sześcioma różnymi urzędnikami i otrzymać ich podpisy. Oni nie podchodzili do nas, myśmy musieli podchodzić do nich.

I tak: 1- funkcjonariusz wydający „talończyk”, 2- funkcjonariusz od ewidencji pojazdu, 3- weterynarz oglądający naszego pieska Koko, 4- celnik, 5- pogranicznik, 6- funkcjonariusz zabierający „talończyk”.
Kamperowicz musi gdzieś na Milicji się zameldować i od tego momentu może już swobodnie podróżować po Białorusi. Kraj jest dla turystów wyjątkowo bezpieczny, a na pewno bezpieczniejszy jak Polska. Paliwo około 2,80 zł / litr. Kampingów tu nie ma, ale można spać na stacjach benzynowych, parafiach katolickich, gospodarstwach agroturystycznych i na podwórkach gościnnych Białorusinów. Drogi są tu dobre, podobne jak w Polsce. Zwiedzaliśmy prowincję Białorusi i Mińsk, który imponuje szerokimi arteriami i rozmachem budownictwa mieszkaniowego. Muszę przyznać, że o architekturze ciekawszej jak w Polsce. Ceny mieszkań są podobne do polskich, a dochody ludności znaczne niższe. Musiałem bardzo wytężyć intelekt i wypić sporo samogonki, aby zrozumieć, jak to się dzieje, że mimo to, mieszkania te znajdują szybko nabywców.
Każdy na Białorusi jest milionerem /średnia pensja to około 2 milion 800 tysięcy rubli/ , ale te miliony są bardzo mało warte. Niewielkie zakupy spożywcze dla całej rodziny, to wydatek rzędu 200 tysięcy rubli. Media tak uformowały poglądy społeczeństwa, że ludzie są szczęśliwi z tego co maja i z posiadanej stabilizacji. W państwowych mediach Unia Europejska przedstawiana jest jak przegniły do cna zachód. O tym ma świadczyć kryzys w strefie euro, protesty społeczne, czy też rozróby po meczach Euro 2012.
Powszechnym zwyczajem jest tu picie alkoholu przy każdej okazji. Społeczeństwo rozumie, że nie jest to cnotą i słyszałem tu przysłowie, wolny przekład – „Wódka psuje wszystko, prócz szklanek z których ją pijemy”. Ale słyszałem tu też odwrotne przysłowie – „Wódki nie może być nigdy za dużo, wódki może być tylko za mało”. Mężczyzna nie pijący jest tu na rynku matrymonialnym w bardzo wysokiej cenie.

Już tradycyjnie w relacjach członków naszego Klubu, zamieszcza się trochę zdjęć z podróży, oto one poniżej.

Gdyby ktoś wybierał się na Białoruś, chętnie udzielimy rad i wskazówek.
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 25 Lip 2012, 20:05:36 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



Tykocin – Mała i Duża Synagoga
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 25 Lip 2012, 20:36:44 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



Centralne miejsce w synagodze



Tykocin – restauracja „Tejsza „ próbuje podtrzymać miejscową tradycyjną kuchnię żydowską. Myśmy zamówili cymes i wątróbkę z miodem i bakaliami, właśnie to drugie tu widzimy.



/ Wilno – uliczka, na ostatnim planie wieża Gedymina



Nie jest tak łatwo dostać się do raju Łukaszenki
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 25 Lip 2012, 20:42:21 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



Pierwsza noc na Białorusi, skorzystaliśmy z gościnności Białorusinów



Tu też są zakochani
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 25 Lip 2012, 21:04:40 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



To nie jest skansen z pomnikami Lenina, to centralny plac Mołodeczna



Jest to nadal popularny napój, trzeba przyznać, że b. smaczny







Urokliwe cerkwie białoruskie
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 25 Lip 2012, 21:47:04 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



Kobiety do cerkwi wchodzą z nakryciem głowy




Po lewej stronie zapalamy świeczkę w intencji przodków, po prawej stronie w intencji zdrowia



Na Białorusi każdy jest milionerem, oto ceny, 10 000rubli = około 1 euro



Centralny plac Mińska, też z Leninem



/ Popularne danie białoruskie, coś podobnego do naszych pyz. Ziemniaki i dania z ziemniaków są tu podawane na śniadanie, obiad i kolację.




Produkcja samogonki jest surowo zakazana, jednak u dobrego gospodarza można znaleźć taką aparaturę, lepszą lub gorszą. Byliśmy niejednokrotnie częstowani, naprawdę na drugi dzień nie ma się kaca.
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 25 Lip 2012, 21:55:53 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



Białoruska bania







Białoruskie domki na prowincji




W miejscowości Podświle, wysuniętej na kresach II Rzeczpospolitej niemalże najdalej na północny-wschód , odnaleźliśmy cmentarz naszych żołnierzy poległych w wojnie z bolszewikami w roku 1920. Serce pęka, cmentarz zapomniany przez Polskę i Ambasadę Polską na Białorusi.
Robin



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 524
Skąd: SRC

PostWysłany: 31 Lip 2012, 09:28:22 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Byłem na Białorusi ponad 4 lata temu. Z fotografii Twoich, Leszku, widzę nieznaczne zmiany. Wychodzi na to, że czas się dla naszych sąsiadów zatrzymał. W Polsce również podobnych domów i to w gorszym stanie jest sporo.
A już zupełnym skandalem jest stan cmentarza wojennego w Podświlu. Jeżeli pozwolisz, posłużę się Twoimi fotografiami tego cmentarza ( a może masz ich więcej) i prześlę ludziom za to odpowiedzialnym.
Pozdrawiam - Robin.

_________________
"Ekspert to ktoś, kto w pewnej wąskiej dziedzinie, popełnił wszystkie możliwe błędy"
antwad



Dołączył: 11 Mar 2008
Posty: 177
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 03 Sie 2012, 13:18:26 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Lechu, podziwiam Was za te wyjazdy do różnych, nie zawsze typowo turystycznych miejsc i krajów.

A podziwiam szczególnie po przeczytaniu opisu zdobywania wizy, przekraczania granicy, czyli sytuacji których na szczęście nie musimy już doświadczać na codzień. Sytuacje te są przejawem zwykłego chamstwa prymitywnych ludzi, którym dano jakąś władzę.
A z taką postawą, jak sam zauważyłeś niejednokrotnie musiałeś się spotkać.
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


Skocz do:  



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group | Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)