Forum CNC Strona Główna
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Z FLOWER-RALLY NA FRIENDSHIP RALLY Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
halcamp-rally.pl



Dołączył: 09 Gru 2011
Posty: 23
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 16 Sty 2012, 21:34:40 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Z FLOWER – RALLY NA FRIENDSHIP RALLY
( Podróż z Holandii do Portugalii )

Po zakończeniu Flower Rally w Katwijk ( Holandia ) wyruszyliśmy 19.04.2011 w dalszą podróż do Portugalii. Trasę wytyczoną przez Belgię, Francję i północną Hiszpanię postanowiliśmy pokonać w miarę szybko, tak aby poświęcić jak najwięcej czasu na zwiedzanie miejsc położonych najdalej od naszego kraju. Zatem w Holandii, Belgii, a także we Francji oglądaliśmy krajobrazy położone najbliżej autostrad (we Francji, Hiszpanii i Portugalii „bolało” to finansowo ), ale takie były założenia.Po drodze korzystaliśmy z camperparków różnie nazywanych w poszczególnych państwach (wiele znaleźć można m.in.w tzw. „Bordatlas-Reisemobil International dostępnych np. w caravan-salonach w Niemczech) oraz z miejsc w miarę bezpiecznych do nocowania tj. parkingów przy marketach, stacjach benzynowych, centrach sportowych, kulturalnych, przy w/w caravan-salonach (!) itp. Na całej trasie (łącznie 8600) km nie mieliśmy żadnych kłopotów z noclegami w miejscach wybieranych w ten sposób (GPS !). Ciekawym tak wybranym miejscem był camperpark w Capbreton już nad Zatoką Biskajską w pobliżu Biarritz we Francji.



Foto nr 1 ; CAPBRETON

Podczas spaceru po wzgórzach nad brzegiem oceanu naliczyliśmy 120 camperów zaparkowanych na noc (7 euro: postój z dostępem do prądu toalety, wody), czyli katalogowa pojemność camperparku była wykorzystana w 100 procentach (!).
Następnego dnia zwiedziliśmy Biarritz (znów camperpark tym razem gratisowy)



Foto nr 2 ; PLAŻA W BIARRITZ

i dalsza podróż już północnym wybrzeżem Hiszpanii. Tempo zwiedzania mieliśmy spore bowiem codziennie w miarę możliwości pogodowych i czasowych odwiedzaliśmy kolejno miasta: San Sebastian, Bilbao, Santander, Gijon, La Coruna, Santiago de Compostella, Vigo.



Foto nr 3 ; SAN SEBASTIAN ( Europejska Stolica Kultury razem z Wrocławiem w 2016 roku )

Oczywiście w takim tempie odwiedzane miejsca pozwoliły nam jedynie wyrobić sobie pogląd
jak wyglądają i dokąd wrócimy, gdy będziemy mieli więcej czasu…
W chłonięciu masy wrażeń wspomagały nas przewodniki czytane w każdej wolnej chwili oraz skserowane artykuły wspomnieniowe z „Polskiego Caravaningu” i „Caravaning Eksperta”.
Na zwiedzanie Portugalii poświęciliśmy również kilka dni. Dla zaoszczędzenia czasu nadal
podróżujemy po płatnych autostradach zbaczając do większych i bardziej znanych miast takich jak: Porto, Braga, Coimbra, Fatima, Lizbona.
W okresie tuż przed Świętami Wielkanocnymi nie odczuliśmy (wbrew informacjom podawanym w przewodnikach) większych oznak przygotowań i przedświątecznej atmosfery – być może dlatego iż odwiedzaliśmy duże aglomeracje. Same święta spędziliśmy na campingu „Rio Alto” sieci „Orbitur” w Povoa de Varzim 25 km przed Porto. Pierwszy raz w życiu spędziliśmy te święta tylko w 4-roosobowym składzie rodzinnym (jednak tradycja) z pisankami i innymi gadżetami wiosenno-wielkanocnymi jak np.stroiki kwiatowe wiezione ostrożnie ze zlotu holenderskiego.
Zaskoczeniem dla nas był przyjazd wielu rodzin portugalskich i grup młodzieżowych na camping, które jednak w dość katolickim kraju potwierdziły związki z kościołem uczestnictwem w mszy i wspólnym śniadaniu księdza z gospodarzami w campingowej restauracji.
Campingi w/w sieci są dobrej klasy i w cenach całkiem przystępnych (powyższy-14 euro) mimo interesującego, tuż przy plaży nadoceanicznej położenia. Być może chcą w ten sposób przyciągnąć turystów, których o tej porze roku było niewielu. Całe święta i wieczory były dość głośne, ale do przeżycia. Przerywnikiem w biesiadowaniu świątecznym był długi spacer
po pięknej piaszczystej plaży nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego. Ubrani byliśmy w lekkie
ubiory (chłodnawa bryza), natomiast przy zamglonym lekko niebie słońce spaliło nam czoła
i ramiona – zatem trzeba uważać nawet w kwietniu! Tak przeżyliśmy święta.
Posługując się przewodnikami o Portugalii wyszukujemy w poszczególnych miastach główne atrakcje, poznając każdego dnia inne, pstrykając średnio po 200 fotek ( cyfrówki ! ) na pamiątkę by było do czego wracać w jesienno-zimowe wieczory…
Więcej czasu poświęciliśmy na zwiedzenie Porto i Lizbony. W obu miastach zatrzymaliśmy
się na campingach położonych z dala od centrów miast, jednak dobrze skomunikowanych liniami autobusowymi. Podczas takiej jazdy autobusem w Porto przeżyliśmy namiastkę
Rajdu Portugalii, gdy kierowca po wąskich i krętych uliczkach przedmieść ( na szczęście jednokierunkowych ) jechał z szybkością na pograniczu wypadku przy okazji rozmawiając ze stojącym obok kolegą! Podziwialiśmy interesujące konstrukcje mostów nad rzeką Duero,
po której pływają tradycyjne statki „rabele”z beczkami miejscowego dobrego „porto” z Porto,
historyczne centrum miasta ogłoszone Majątkiem Ludzkości przez UNESCO, katedrę A Se, mnóstwo przyozdobionych malowanymi płytkami ceramicznymi (tzw.azulejos ) obiektów sakralnych i kamienic tworzących naścienne wielkoformatowe obrazy. Niesamowite wrażenia jak tworzono te swoiste dzieła sztuki użytkowej. Camping „Marisol” w Porto jest za mały jak na tak atrakcyjne miasto; ciasne uliczki dojazdowe na niewielkie parcele, na których upycha się za dużo pojazdów. Trzeba bardzo dobrze czuć gabaryty by nie przytrzeć camperów. W drodze powrotnej na camping zaopatrzyliśmy się w jednym z wielu specjalistycznych sklepików dzielnicy Vila Nova de Gaia w miejscowe świetne wina, które do późna degustowaliśmy wymieniając wrażenia i planując dalszą trasę.



Foto nr 4 ; PORTO

W drodze do Lizbony zbaczamy z autostrady do Fatimy. Miejsce kultu i pielgrzymek wiernych przytłacza swoim ogromem. Świetnie utrzymane obiekty sakralne ( w nieporównywalnie lepszym stanie niż w Santiago de Compostella w Hiszpanii – też miejscu pielgrzymek ! ) jak neobarokowa Bazylika, ogromna esplanada dwa razy większa od Placu Świętego Piotra w Rzymie mogąca pomieścić 300 000 pielgrzymów i wiele innych obiektów służących turystom i duchowieństwu.



Foto nr 5 ; FATIMA

W pobliżu znajdują się ogromne parkingi, gdzie całe rodziny wielopokoleniowe np. posilają się w cieniu drzew podobnie jak na campingu „Rio Alto”.
My też po posiłku ruszamy w kierunku Sintry Niestety późnym popołudniem piękne w katalogach pałace ( zwłaszcza Palacio Nacional da Pena ), parki i inne obiekty są już dla nas niedostępne, choć z dalszej odległości robią też wielkie wrażenie. „Zaliczamy” jedynie wycieczkę lokalną kolejką turystyczną i ruszamy w kierunku Cabo da Roca – najdalej na zachód wysuniętego krańca kontynentalnej Europy.
I znów spotkało nas niepowodzenie, bowiem po przejechaniu około kilometra GPS wyprowadził nas na drogę o bardzo stromym podjeździe, z którym nie poradził sobie tylko dwulitrowy (!) silnik naszego Hymerka. Trzeba przyznać, że byliśmy nim już na Gubałówce i w kilku innych równie trudnych miejscach, gdzie radził sobie nieźle, ale tym razem po przymusowym postoju na drodze by przepuścić pojazd zjeżdżający wąską szosą nie miał dość mocy, aby wystartować. Następny camper musi mieć większą moc ( wiem, że niestety akcyza
podniesie jego cenę o co najmniej 15 % ).
Na „Lisboa Camping” wjeżdżamy wieczorem. Teren ogromny, w części przeznaczony pod
campery i przyczepy, sporo domków campingowych w stanie mocno wyeksploatowanym
przypominającym niestety często niedoinwestowanie polskie i czeskie campingi (!), a tak
bardzo różniące się od np.holenderskich. Mimo to nasze wyasfaltowane stanowiska, liczne
i czyste sanitariaty, baseny, funkcjonalnie zorganizowana przy hotelu recepcja uzasadniają w pełni cenę 18 euro za dobę.
Wyspani wyruszamy autobusem do centrum. Warto zaopatrzyć się za ok.4,50 euro w bilety 24-rogodzinne pozwalające poruszać się wszelkimi środkami komunikacji zbiorowej po mieście. Dzięki przewodnikom i mapom podziwiamy najważniejsze budowle stolicy Portugalii ( m.in.Wieża Belem, Pomnik Parado dos Descobrimentos zadedykowany morskim odkryciom Portugalii i położony w pobliżu niesamowicie bogaty architektonicznie kompleks Zakonu Mosteiro dos Jeronimos, słynny i największy plac Praca do Comercio,



Foto nr 6 ; Plac Praca do Comercio

Katedra – Se, wiele monumentalnych pomników itd.) przemieszczając się między nimi słynnymi historycznymi tramwajami



Foto nr 7 ; słynna linia tramwajowa 28

i całkiem współczesnymi autobusami. Zwiedzamy pieszo stare centrum napotykając mnóstwo interesujących miejsc i grupki polskiej młodzieży studiującej i zakochanej w Lizbonie.
Doprawdy po zwiedzeniu miasta nie dziwimy się tym opiniom. Wielkie wrażenie wywarły
na nas również wspaniałe mosty 25-go Kwietnia, oraz już przy wyjeździe z Lizbony Vasco da Gama



Foto nr 8 ; Most Vasco da Gama

a także wielokilometrowy Akwedukt Das Aquas Livres.



Foto nr 9 ; Akwedukt Das Aquas Livres

Oczywiście w tak krótkim czasie jaki mogliśmy przeznaczyć na zwiedzanie miasta jedynie
potwierdziliśmy przewodnikową opinię: Lizbona jest jednym z najpiękniejszych miast Europy!




halcamp-rally
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


Skocz do:  



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group | Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)