Forum CNC Strona Główna
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Stany Zjednoczone - kamperem Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 17 Lip 2011, 11:10:53 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Spotkałem na forach zaledwie kilka relacji i to lakonicznych - tych turystów, którzy faktycznie kamperem zwiedzali Amerykę. Natomiast natknąłem się na wiele wzmianek mówiących, że ktoś chciałby lub planuje kamperowców zwiedzać Stany. Może tych, jak i innych kamperowiczy zainteresuje moja relacja. Oczywiście nie pretenduję do roli eksperta w podróżach kamperem po Ameryce. Moj angielski jest dość słaby, aby zrozumieć tutejsze niuanse. Podroż trwała też zaledwie 3 tygodnie i to tylko po trzech stanach: Arizona, Nevada i Kalifornia. Przed trzema laty napisałem na Forum w dziale „Wyprawy niekamperowe” swoje spostrzeżenia dot. karawaningu w Stanach Zjednoczonych. Jednak ciągle korciło nas, aby samym odbyć podróż kamperem po Ameryce. Najlepiej czujemy się w swoim kamperku. A więc, pierwsza myśl – jedziemy kamperem do Ameryki. Niestety pomysł ten upadł. Nie znalazłem w Internecie takiej Linii, która prowadzi regularne przewozy przez Atlantyk, pasażerów wraz z samochodami. Następnie rozważałem opcję przewóz kampera kontenerem. Finansowo wychodzi to dość znośnie, około 1400$ w jedną stronę, ale wyłania się bardzo wiele innych trudności. Takich jak: zgranie dat przylotów samolotem i odbioru kontenera, dodatkowe podróże w celu nadania i odbioru kampera, odbiory kontenerów z Europy odbywają się głównie na wschodnim wybrzeżu. My natomiast, tym razem chcieliśmy zwiedzić zachodnie wybrzeże Stanów. Jest firma niemiecka, która specjalizuje się w przewozach kamperów przez Ocean: SeaBridge w Dusseldorfie, załatwia też wszelkie dodatkowe formalności, ubezpieczenia itd. Usługi tej firmy w zachodniej Europie są bardzo popularne. Te kampery z Europy, które spotkałem w Ameryce, właśnie zrobiły to przy pomocy tej firmy. Adres internetowy:
http://www.sea-bridge.de/
Firma kasuje za przewóz kampera do Ameryki 40 euro za m. sześcienny pojazdu. Tu też zrezygnowaliśmy z podobnych powodów jak wyżej.
W tej sytuacji pozostało – wynajęcie kampera w USA. Możliwości wynajmu zatrzęsienie, ceny niższe jak w Polsce, pozostaje tylko decyzja. Wybraliśmy firmę o sympatycznej nazwie Road Bear /Drogowy Misiu/. Oto strona firmy:

http://www.roadbearrv.com/rv-rental

Zapoznanie się z tą stroną może być pouczające, firma również handluje kamperami, możemy się przekonać, że ceny są znacznie niższe jak w Polsce. Dzisiaj nieznajomość języków nie jest przeszkodą w ewentualnym zapoznaniu się z podawanymi tu stronami. Bardzo szybko możemy dokonać tłumaczeń przy pomocy Internetu. Ja polecam stronę do tłumaczeń:
http://translate.google.com/?hl=de

Pierwszy tydzień podróży spędziliśmy z wnukami i z myślą o nich wybraliśmy typ: Class C 29-31. Następne dwa tygodnie podróżowaliśmy w dwójkę, ja z żoną. Kampera odbieramy w Las Vegas /Nevada/ i tu też go oddajemy. Istnieje tez możliwość oddania kampera w innej miejscowości, gdyż firma ma w Stanach kilka filii.
Nasza zrealizowana trasa to: Las Vegas /Nevada/ - Dolina Śmierci, Los Angeles, San Diego /Kalifornia/ - pustynie, wyludnione miasteczka, droga nr 66 /Arizona/ i ponownie Las Vegas.
Mało tu będzie opisów - co widziałem, gdyż lepiej robią to przewodniki i czasopisma dla turystów. Więcej tu jest moich luźnych spostrzeżeń, które mogą zainteresować kamperowiczy, gdyż tych materiałów w j. polskim brakuje.
Może kilka słów o budowie kamperów. Mają one zdecydowanie większe gabaryty od kamperów europejskich. Prawie każdy, mały czy duży, ma rozsuwane ściany, powiększające metraż na postoju. Wszystkie te, które ja widziałem, a widziałem ich setki, setki, maja pięć zbiorników tj. na: paliwo, gaz, czystą wodę, brudną wodę i nieczystości z toalety. Butli gazowych kampery tu nie posiadają, gaz jest tankowany do oddzielnego baku gazu. Toalety nie mają też kaset, mają zbiorniki około 120 litrowe. Na kampingach kampery na swych stanowiskach podłączają się do kanalizy. Brudna woda i nieczystości z toalety łączą się w jeden wspólny spust z kampera. Najpierw spuszcza się nieczystości z toalety, a następnie, tym samym spustem, brudną wodę. Specjalnie zwracałem uwagę, każdy kamper ma agregat prądotwórczy wbudowany w całość. Łatwo to zauważyć, gdyż oprócz rury wydechowej, wystaje mniejsza rurka wydechowa, właśnie od agregatu.
Sposób kamperowania też wyraźnie się różni od kaperowania w Europie. Amerykanie zabierają ze sobą ogromną ilość sprzętu związanego z przygotowaniem potraw - gryle, ogromne torby termosy na napoje, kuchnie, sprzęt do robienia tostów, parzenia kawy itd itd., oraz wiele wiązek drzewa do rozpalania ogniska. Na tych kampingach na których byliśmy, wieczorem niemalże co drugi kamper ma rozpalone ognisko. Poszczególne stanowiska campingowania mają swoje miejsce na ognisko. Na wszelki wypadek, gdyby takiego miejsca nie było, kampery wożą ze sobą przenośne stanowisko do rozpalania ogniska. Ognisko musi być!
W Europie kamperowcy nastawieni są na zwiedzanie, w Ameryce raczej na kontakt z natura i wieczorne grylowanie. Wyraźnie widać, że osobiste długotrwałe przyrządzanie potraw sprawia im dużą frajdę. Rodziny, które posiadają kampery w cenie ponad 300tys. $ nie należą do biednych, stać je na najlepsze restauracje, ale z wielkim zapałem sami pitraszą. Restauracyjki na kempingach powodzenia nie mają.
Podróże własnym kamperem po Stanach należą do tanich i bezpiecznych. Cena paliwa wynosi ponad 2 zl/l. Spanie na dziko jest tolerowane i masowo stosowane. Dwa razy spotkałem kampera z europejską rejestracją. Jeden przyjechał na 5 m-cy podróżowania, drugi na 3 m-ce. Obydwaj oświadczyli, ze śpią na dziko tj. nie na kampingach, unikają tylko spania w centrach dużych miast jak Chicago, Nowy Jork itp. Myślę, że bezpieczeństwo wynika z faktu, że Amerykanie maja broń i potencjalny złodziejaszek nie będzie ryzykował. W każdym razie takich sytuacji jak w podróży po Białorusi nie miałem, gdzie podszedł jakiś typ i mówi: „djadja daj zakuryt” /wujku daj zapalić/. Drogi są tu szerokie i o b. dobrej nawierzchni. Trzeba jednak znać podstawy angielskiego. Znaki drogowe nie są w formie rysunków, a w postaci pisemnych poleceń, czy tez informacji. W podróży wszyscy posługują się kierunkami świata tj wschód, południe itd. Jest to tak popularne, że czasami Europejczyka może rozbawić. Pytałem raz pewnego Amerykana "czy ty byłeś kiedyś w Europie?". A on z pełną powaga mi odpowiada "nie byłem, ale wydaje się mi, ze to jest w tamtym kierunki" i pokazuje ręką kierunek.
Pierwszy punkt podróży – Dolina Śmierci /Death Valley/ . Nie tylko nazwa wzbudza respekt, ale i świadomość warunków jakie nas czekają. W dzisiejszych czasach telefonii komórkowej, podróż tu jest mniej groźna. Jednak, tablice tu zalecają i my to czynimy tj. przed wjazdem zaopatrujemy się w wodę i paliwo do pełna. Temperatury dochodzą tu do 52C, nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby silnik tu odmówił posłuszeństwa i telefon nie zadziałał.
Dalej ruszamy do Los Angeles. Miasto to można polubić, albo znienawidzić – neutralnym w ocenie trudno zostać. Zatrzymujemy się tutaj na kampingu, który wcześniej zarezerwowaliśmy. Oto strona tego kampingu:
http://www.family-vacation-getaways-at-los-angeles-theme-parks.com/Dockweiler-Beach-Camping.html
Następny punkt wyprawy – San Diego. Wyraźnie widać tu mniejsze tempo życia jak w Los Angeles. Tu mógłbym mieszkać, klimat tu jest przez cały rok taki, jak w Polsce latem. Śpimy tu na kampingu, który również wcześniej zarezerwowaliśmy:
www.campland.com
Kalifornia jest rajem dla kamperów i w znanych miejscowościach, na ciekawym kampingu, może być trudno o miejsce, stąd te rezerwacje.
Kampingi również znacznie różnią się od europejskich. Widzimy tu rozmach i wielką różnorodność stanowisk, a tym samym i cen. W Europie tego nie widziałem, a tu spotykałem - szanujący się kamping ma stanowisko dla bardzo wymagającego klienta, które jest szczelnie ogrodzone i posiada własne jacuzzi, ogród, ogromne granitowe stanowiska do grylowania itp. W Las Vegas jest też kamping, gdzie poszczególne stanowiska kupuje się tylko na własność i są urządzane pod indywidualny gust klienta. Tu nie spałem, ale zwiedzałem ten kamping, kampery i stanowiska robią wrażenie.
Podróżując przez Arizonę, wybraliśmy oczywiście historyczna drogę nr 66 /route 66/. W kulturze amerykańskiej jest traktowana z dużym sentymentem. Znana jest z wielu piosenek, filmów i opowiadań. W Polsce sprzedawane są nawet papierosy o nazwie "Route 66". Legendarna "główna ulica Ameryki" długości ponad 3 800km prowadziła ze wschodu od Chicago, na zachód do Kalifornii. Chcąc ja odciążyć wybudowano nowoczesną autostradę, której jednak brak kolorytu: nie ma tu przytulnych moteli, czy typowych amerykańskich barów. My oczywiście wybieramy Route 66 i na taki bar natrafiliśmy, foto niżej. Za cel zwiedzania obieramy miasteczko Oayman i jego okolice. W miasteczku zaskakuje nas wielka ilość osłów swobodnie spacerujących po uliczkach, podobnie jak święte krowy w Indiach. Przed stu laty ich przodkowie ciężko pracowali w miejscowych kopalniach złota. Po zakończeniu gorączki złota, zostali wypuszczeni na wolność i tak już tu żyją od stu lat. Ciesząc się wielkim szacunkiem u miejscowych. Po gorączce złota z XIX w., wiele takich miasteczek-widm pozostało na wyludnionych pustyniach zachodu. Życie w nich niemalże całkowicie zamarło, niektóre próbują żyć z turystów.
Oprócz kamperów bardzo popularne są naczepy kampingowe, zwane w tutejszym żargonie karawaningowym "piąte koło u wozu". Mają one w stosunku do przyczep kilka plusów. Przepisy określają pewną max. długość pojazdu, to że naczepa nachodzi na pojazd ciągnący, umożliwia jej wydłużenie i mimo to, zmieszczenie się w limicie długości. Są one też łatwiejsze w prowadzeniu. Rodziny amerykańskie maja najczęściej kilka aut i furgonetka zawsze w obejściu się przyda, nie tylko do ciągnięcia "piątego koła u wozu".
Myślę już o następnej wyprawie, ale na dłużej i własnym kamperem. Może ktoś dołączy?


Tu wynajęliśmy kampera



Nasza załoga na pierwszy tydzień podróżowania



Dolina Śmierci / Death Valley/


Ostatnio zmieniony przez Lechjola dnia 07 Sty 2017, 15:56:11, w całości zmieniany 4 razy
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 17 Lip 2011, 11:22:29 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



Dolina Śmierci / Death Valley/



Ceny paliwa za 1 galon, o takich cenach Europejczycy mogą tylko marzyć

„Piąte koło u wozu”. Podobnie jak w domku jednorodzinnym, mamy tu dwoje drzwi wejściowych



Dotarliśmy do Pacyfiku



Kamping w Los Angeles nad brzegiem Pacyfiku
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 17 Lip 2011, 11:29:52 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



Kamping w Los Angeles



Ognisko musi być

Gdy na stanowisku brak miejsca na ognisko, to kampery wożą przenośne




Kampery biwakują na dziko nad Pacyfikiem, na horyzoncie San Diego



U Joli w kamperze kwiatek musi być

Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 17 Lip 2011, 11:39:20 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



Musimy obiektywnie stwierdzić – to też był kamper



Na drugim planie – centrum San Diego



Przedmieście San Diego
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 17 Lip 2011, 11:46:44 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



Pustkowia Arizony




Słynna Droga nr 66




Jeden z barów przy drodze nr 66. Widzimy tu kult dolara, klienci podpisują jedno dolarówkę i wieszają gdzieś w barze. Tym sposobem wisi tu już około 20 000$. Co kraj, to obyczaj.
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 17 Lip 2011, 11:52:16 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



Miasteczko widmo w Arizonie – Oayman



Oayman i jego stali mieszkańcy – osiołki



Las Vegas wybudowano na pustyni. Nie każdego stać tu na wodę do podlewania trawników, stąd te kamyczki.
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 17 Lip 2011, 11:55:01 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry



Trwają spory, które miasto ma więcej neonów Las Vegas czy Tokio



W kasynie próbuję zarobić na następną wyprawę
Marek



Dołączył: 11 Mar 2008
Posty: 193
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 18 Lip 2011, 09:49:25 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

No brawo Lechu.
Wraz Jolą zrobiliście piękną trasę i nie będę pisał ,"że Wam zazdroszczę" , ale zapisuję się wstępnie na wspólną następną wyprawę. ( pod warunkiem , że Amerykanie zniosą nam wizy i potraktują normalnie ) Twoja informacja jest wyważona i w zasadzie wystarczająca , a o szczegółach opowiesz na zlocie. Jeszcze raz gratuluję
Marek z Elku salut
maga



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 27
Skąd: Zaniemyśl k/Kórnika

PostWysłany: 19 Lip 2011, 16:46:04 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Gratuluję wyprawy i pięknej fotorelacji.
O szczegółach z tej wyprawy chętnie posłucham na jesiennym zlocie.

_________________
Pozdrawiam Maciej.
antwad



Dołączył: 11 Mar 2008
Posty: 178
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 20 Lip 2011, 10:22:39 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Piękna wyprawa.
Po przeczytaniu Twego tekstu Lechu nurtuje mnie temat bezpieczeństwa spania na dziko. Bo z jednej strony jak piszesz jest to przyjęte i stosowane, a z drugiej powiadasz, że Amerykanie mają broń (i zapewne potrafią z niej korzystać).
No i teraz wyobraźmy sobie, że szukając fajnego miejsca do spania, wjedziesz i rozłożysz się terenie będącym czyjąś własnością. Prawo własności to dla Amerykanina świętość i do tego jeszcze ta broń... no nie wiem.

A jeszcze co do ostatniego zdjęcia, to jak? udało się zarobić na przyszłoroczną wyprawę?
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 20 Lip 2011, 16:34:05 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Jest wiele mitów na temat zagrożenie, niby płynącego z masowości posiadania broni palnej. Jednak statystyki, te mity obalają.

Brutalne przestępstwa spadają średnio o 4% za każde 1% obywateli, którzy posiadają broń palną.

Wiele badań udowodniło, że kryminaliści stają się bardziej zuchwali w krajach, gdzie obywatele nie mogą posiadać broni palnej. W większości stanów USA tylko 13% włamań jest tz. gorących tj. wówczas, gdy właściciel nadal jest w budynku. Z drugiej strony w krajach, gdzie istnieje zakaz posiadania broni, takich jak Kanada czy Wielka Brytania, az 50% włamań jest gorących. Przestępcy najzwyczajniej boją się spotkania z właścicielem rabowanego domu czy budynku.

Oczywiście wszędzie wybierając miejsce na dziki kamping, trzeba zachować rozsądek, nawet w tak przyjaznym kraju do tego rodzaju zachowań jak Norwegia. Raczej czyjegoś przydomowego ogródka nie wybierajmy na postój dla kampera.

Antek – na ostanie pytanie Ci nie odpowiem, moja żona też czyta relacje na Forum.
antwad



Dołączył: 11 Mar 2008
Posty: 178
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 21 Lip 2011, 08:03:01 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Lechjola napisał:
Antek – na ostanie pytanie Ci nie odpowiem, moja żona też czyta relacje na Forum.

No tak... rozumiem. Rolling Eyes
Robin



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 525
Skąd: SRC

PostWysłany: 30 Lip 2011, 12:39:43 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Otworzyłeś mi Leszku oczy na wiele nieznanych zjawisk, związanych z podróżami po nieeuropejskim terenie. Bardzo trafne są twoje spostrzeżenia na temat bezpiecznego biwakowania "na dziko". Jedno jest pewne: nie można być bezbronnym. Złoczyńcy po prostu kalkulują, a statystyki są bezlitosne. Domyślam się, że z tak liczną załogą musiałeś się czuć wyjątkowo bezpiecznie. A to jest podstawą do zwiedzania świata na zupełnym luzie...
I bez jakiegokolwiek stressu. Wyjątkiem jest pewna drobna konieczność : nawet z takiej podróży trzeba wrócić.
Pozdrawiam Was serdecznie - Robin.


_________________
"Ekspert to ktoś, kto w pewnej wąskiej dziedzinie, popełnił wszystkie możliwe błędy"
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


Skocz do:  



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group | Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)