Forum CNC Strona Główna
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Słowacki Raj i Słowacja w pigułce Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
kazbar



Dołączył: 28 Gru 2010
Posty: 77
Skąd: Szczawnica

PostWysłany: 10 Sty 2011, 16:34:21 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Któż z nas nie chciałby choć chwilę pobyć w Raju? Zobaczyć na własne oczy jak tam jest naprawdę? Pospacerować jego ścieżkami, posłuchać śpiewu ptaków, porozmawiać z dzikimi zwierzętami, rozkoszować się słońcem i wolnością?

Nic prostszego! Wystarczy zapakować kampera, wysupłać kilka groszy na paliwo, obrać azymut na Park Narodowy „Słowacki Raj” i...gaz do dechy.

Do Raju prowadzi kilka dróg ale tylko dwie z nich zasługują na miano rajskich. Pierwsza rozpoczyna swój bieg na przejściu granicznym w Niedzicy wspinając się serpentynami na szczyt Magury, skąd wspaniały widok na Tatry a druga w Łysej Polanie ciągnąc się nieopodal tatrzańskich szczytów i kotlin. Obie spotykają się w Spiskiej Beli, miasteczku którego nie da się ominąć...warto więc jedną jechać do... a drugą wracać.

Kilkanaście kilometrów za Popradem napotykamy pierwszą rajską atrakcję- prawdziwą lodową jaskinię! http://www.gemer.sk/ciele/dljaskyna/pl.html

Na dużym parkingu obok głównej drogi zostawiamy samochód i spacerkiem pokonujemy pierwszy rajski, kilkuminutowy szlak w kierunku wejścia do jaskini. Wiele takich widzieliśmy ale ta jest faktycznie przepiękna. Warto, naprawdę warto ją zwiedzić.

Słońce zaczyna powoli zachodzić- czas poszukać miejsca na nocleg. Z mapy wynika, że w miejscowości Podlesok jest duży kemping http://www.slovenskyraj.sk/atc.html , do którego prowadzi wąska droga poskręcana na mapie jak wąż. Fantastyczne widoki dostępne są tu tylko dla pasażera- kierowca skazany jest na bezustanne kręcenie kółkiem a jego nogi na zmianę pilnować muszą sprzęgła, hamulca i gazu. Raj!

Na kempingu sporo namiotów i kilka przyczep. Atmosfera luzu i biesiady. Płoną ogniska (drewno na opał dostarcza obsługa), gdzieś na drugim końcu ktoś gra na gitarze, sielsko i przyjemnie tu, jak...w Raju.

Z podłączeniem do prądu jest niestety kiepsko. Musimy liczyć na wytrzymałość własnych akumulatorów- są dobrze naładowane- mam nadzieję że wytrzymają ten rajski weekend.

Rano, po lekkim śniadanku wyruszamy na szlak. Wybieramy taki, który zatacza koło i powraca z powrotem na pole namiotowe http://www.slovenskyraj.sk/strediska/sbela/pl.html . I tu zaczął się dopiero Raj! Ścieżką turystyczną jest tutaj potok! Chcąc nie chcąc, trzeba czasami wejść do wody a kozice pasąc się spokojnie na stromych zboczach wąwozu spoglądają od czasu do czasu na dziwolągów w mokrych butach. Pojawiają się tablice informujące o jednokierunkowości szlaku. Mało odważni powinni zawrócić. Ciekawe dlaczego? Po kilku minutach już wiadomo- zaczynają się łańcuchy i drabiny, którymi bezpośrednio nad wodospadami podążają dzielni turyści. Coś wspaniałego! Nogi drżą ze strachu, ręce przykleją się same do zimnego metalu z obawy przed upadkiem. Nie ma powrotu! Za nami zaczynają wspinać się inni śmiałkowie- jest tylko jedna droga- w górę! Raj, prawdziwy Raj! Spadająca z dużej wysokości woda z hukiem rozbija się o twarde podłoże wywołując wspaniałe, różnokolorowe obrazy w zetknięciu z pierwszymi promieniami słońca. Na szczycie płaskowyżu http://www.slovenskyraj.sk/strediska/glac/pl.html szlaki nie tylko piesze ale też rowerowe i spacerowe rozchodzą się w różnych kierunkach. Wybieramy jeden z nich, po drodze spotykamy całe rodziny z małymi dziećmi, którzy wyjechali kolejką krzesełkową lub wyszli pieszo łatwo dostępnymi alejkami. Wszędzie słychać polską i słowacką mowę, pozdrawiamy się na przemian w różnych językach.

Po południu zwijamy obóz i opuszczamy przyjazny kemping.

Jedziemy do Dedinek http://www.slovenskyraj.sk/obce/dedinky/pl.html , o której to miejscowości zlokalizowanej nad jeziorem opowiadali nam napotkani na szlaku turyści. Szybko znajdujemy tam pole biwakowe (urządzone na zboczu góry- wygodne głównie dla namiotów. Z przyczepą czy samochodem trzeba się trochę pogimnastykować!), na którym postanawiamy zostać na noc. I tu rajska atmosfera dopisuje wszystkim. Na kempingu są głównie wodniacy. Dużo kajaków, łódek i innego sprzętu pływającego. Główną atrakcją tej części Słowackiego Raju jest jezioro. Raj dla wędkarzy i amatorów sportów wodnych. Jak Raj, to Raj- dla każdego coś innego!

Niedzielę spędzamy nad wodą rozkoszując się piękną pogodą, zapachem ryb i obserwacją dzikiego ptactwa. Wypożyczoną łódką wypływamy na środek jeziora. Cisza i spokój. Szkoda, że musimy już wracać do domu.

Obiecujemy sobie, że powrócimy tu jesienią.

Trzeba koniecznie zobaczyć Przełom Hornadu http://www.slovenskyraj.sk/strediska/phornadu/pl.html
i dostać się do Sokoliej Doliny
http://www.slovenskyraj.sk/strediska/sdolina/pl.html

Nasz dzielny kamperek włóczykij aż pokichuje ze szczęścia.



Ostatnio zmieniony przez kazbar dnia 10 Sty 2011, 20:47:05, w całości zmieniany 1 raz
Marek



Dołączył: 11 Mar 2008
Posty: 193
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 10 Sty 2011, 17:19:46 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Kazek jak zwykle fajnie piszesz wiem ,że mieszkasz po drugiej stronie granicy , napisz coś o ich aktulnym, życiu cenach i możliwości bytowania camperem nie tylko na campingu.
Marek Laughing
Ps dzięki za ten tekst rozwijając poszczególne linki mam kopalnie wiadomości o turystycznej Słowacji
kazbar



Dołączył: 28 Gru 2010
Posty: 77
Skąd: Szczawnica

PostWysłany: 10 Sty 2011, 18:45:41 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Ogólnie rzecz biorąc Słowacy twierdzą, że po wprowadzeniu euro wszystko podrożało i żyje im się teraz gorzej.
Jeszcze kilka lat temu, to my Polacy jeździliśmy do nich na tanie zakupy. Teraz polskie sklepy i hurtownie w Nowym Sączu czy Nowym Targu przeżywają prawdziwe najazdy braci Słowaków. Reklamy przy drogach- po słowacku, w supermarketach - po słowacku (przyjmują zapłatę także euro) a składy materiałów budowlanych nie tylko oferują swój towar ale też transport na Słowację.
Powiem brzydko...ktoś musi mieć gorzej by ktoś miał lepiej. Very Happy

Dla polskiego turysty Słowacja przestała być tak atrakcyjnym cenowo krajem jaka była kiedyś. Słynne tanie piwo czy wódka przeszło do historii.
Do restauracji też za bardzo nie ma co teraz wchodzić jak to drzewiej bywało. (Ostatnio w Tatrzańskiej Łomnicy skusiłem się na jakieś panierowane mięsko podobne do naszego schabowego+dwie łyżki ziemniaków+zestaw surówek. Na talerzu, jak kot napłakał. Knajpa normalna, nie najwyższych lotów...i...= 4 euro. Nie lubię przeliczać i wyliczać. Centusiem nie jestem... ale...za 16 zł to dawniej dostałem jeszcze polevke (zupę) i jakieś małe piwo się znalazło na przepłukanie gardła.

Słowacja to kraj bezpieczny do kamperowania. Moim zdaniem wyssanymi z palca są doniesienia o polowaniu na polskich kierowców przez słowacką policję (a czyta się czasem takie bzdety na różnych forach). Ja za miedzą bywam bardzo często. A to Vrbov z termalnymi basenami, a to narty, a to zwykłe weekendowe wypady i nigdy, nigdy nie miałem najmniejszych problemów czy kłopotów z policją czy innymi mundurowymi służbami. Słowacy, to bardzo mili i ciekawi świata ludzie. Zawsze chętni do pomocy ii bardzo życzliwi.
(PS. Tutaj moja mała uwaga. Odwiedzajac obcy kraj staram się nauczyć choć kilka słów w języku tubylców. Choćby głupie "dzień dobry", "dziękuję" czy "dowidzenia". Pozytywna reakcja gwarantowana!!!
Bywało, że i "specjalność szefa kuchni" taniej niż w karcie dań się znalazła a i policjant machnął reką na ewidentne złamanie przepisów....)

Problemem Słowacji są Cyganie (Romowie). Nie wyobrażam sobie spokojnego noclegu (choć nic do Cyganów nie mam. Broń Boże!) w sąsiedztwie "romskiej osady". A tych na Słowacji jest niestety sporo.
Nie mówię nie, ale jakoś tak nieswojo się czuję i raczej omijam takie miejsca. Raz tylko wjechałem w sam środek cygańskiej wsi i więcej już mnie tam nie zobaczą:
........
Pierwsze Noworoczne Koła 2010 skierowaliśmy na Słowację. Zrobiliśmy taką małą, kilkunastogodzinną pętelkę. Spiska Stara Wieś- Biała Spiska- Wyżne Rużbachy- Podoliniec- Czerwony Klasztor- Spiska Stara Wieś. Taka zwykła, mała pętelka, którą "robiliśmy" wielokrotnie przy okazji i bez okazji.
Tym razem (być może połechtani Noworocznym Szaleństwem) postanowiliśmy "skoczyć w bok"...czyli skręcić z głównej drogi w nieznane. Jako, że bywamy od czasu do czasu w Tatrzańskiej Łomnicy w Wysokich Tatrach na spacerach i górskich "wyrypach" z plecakami, to zainteresowała nas nazwa wioski "Łomnićka" na wysokości miasteczka Podoliniec.
Gdzie Tatrzańska Łomnica a podolińska (spiska) Łomnićka? No to jedziemy....

Cztery kilometry. Jest znak "Lomnićka". Po lewej potok, za nim dwa lub trzy zdewastowane "budynki" ogrodzone czymś co kiedyś przypominało siatkę.
- Oho...pewnie jakaś "romska osada", których pełno na Słowacji - mówię do żony.
- Eeee...chyba nie! Popatrz w prawo. To chyba... szkoła jakaś. Budynek całkiem nowy, zadbany, ogrodzony solidnym płotem, w oknach noworoczne gwiazdki, światełka i choinka.

Jedziemy dalej.
Jezusie, Maryjo i Wszyscy Święci...to nie osada lecz cała Cygańska Wioska.
Wokół ruiny domów bez drzwi i okien. Dachy, to zardzwiałe płachty bachy spoczywające bezpośrednio na murach. Potok przerodził się w wysypisko śmieci. Plasikowe butelki, puszki po konserwach, papiery i cholera wie co jeszcze. Pośród nich dzieciarnia na bosaka, z gołymi tyłkami (jest 1 stycznia 2010 przypominam. +2. +3 st. C) bawi się w najlepsze, taplając w błocie po kostki. Matko Boska...jak zwierzątka...brudne i gołe. Jakiś chłopczyk pręży się i sika na progu "domu" wprost na podwórko. Jakaś dziewczynka kuca i robi kupkę do potoka.
Jedyna, dziurawa uliczka z resztkami asfaltu to plac zgromadzeń. Mrowie ludzi. Dzieci, młodzież, starzy, kulawi, smarkający, zdrowi i chorzy. Wokół nędza i brud. "Domy" bez tynków i dachów. W głębi wioski kościół (kiedyś nim pewnie był). Dach nad dzwonnicą rozebrany z krokwi "wisi" pod kątem 90 st. Aż dziw, że nie spadł na ziemię.
Jadę odważnie dalej. I tak nie ma gdzie zawrócić...Mam nadzieję, że nie obstąpią samochodu i nie wywloką nas na środek drogi. Koniec wsi. Koniec "asfaltu". Stop. Wsteczny. Jedynka i jesteśmy w samym środku kłębiącego się tłumu na wpół zdziczałych ludzi. Czytają naszą tablicę rejestracyjną, pokazują coś do siebie. "Polaki" - wynocha!
Jakiś młokos uniesioną dłonią pokazuje ..."wypier...".
Odmachujemy ..."Spoko, już nas nie ma..."
Ostatni rzut okiem...W prawo w lewo. Nędza, brud, smród. Tłum coraz większy. Zaczynam żałować, że zostawiliśmy w domu psa. Tylko w nim ewentualny ratunek.
Otacza nas coraz większa liczba osób. Jeśli dalej tak pójdzie, będę musiał się zatrzymać, by nikogo nie przejechać. Cofnąć też już się nie da. Rany Boskie...zatłuką nas!!!

Klakson, uśmiechy w prawo i lewo, machanie łapkami i pobrzękiwanie silnikiem.
Ktoś zrobił miejsce, gaz w dechę. Jedyneczka, dwójka i pomalutku wydostajemy się z tłumu.
Ufff...mijamy ostatnie zabudowania....
Ufff...jesteśmy na głównej drodze...

Nie mogę spokojnie spać. Wciąż mam przed oczyma ludzi żyjących w półzwierzęcych prawie warunkach. I sam nie wiem, czy warto było zrobić ten "skok w bok".
Może nie? Może jednak trzymać się utartych szlaków i udawać, że życie jest piękne?

PS. Nie mam żadnych fotek. Nie zabraliśmy ze sobą aparatu. Miała to być normalna, Noworoczna Wycieczka. Taka, jakich wiele....
Gdyby nawet...to i tak nie zrobilibyśmy żadnego zdjęcia. Ze strachu Embarassed
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


Skocz do:  



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group | Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)