Forum CNC Strona Główna
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Kulinarne przeżycia Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
ML
Gość





PostWysłany: 03 Lis 2007, 09:32:16 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

ML
2007-01-07
19:05
Myślę. że kazdy z nas podczas karawaningowych wojaży został zaskoczony jakimś daniem, które w pozytywnym a czasami negatywnym aspekcie wspomina.
Ja pamiętam takie zdarzenia, które raczej pozytywnie wspominam, jedno z nich było w Polsce, podczas naszej pierwszej wyprawy kamperem (pożyczonym ). Celem naszej wyprawy były Kaszuby. Wiele razy przejeżdżaliśmy przez tą piękną krainę jadąc nad morze, więc tym razem postanowiliśmy jej więcej uwagi poświęcić i jak się okazało - warto było. No tak, ale tu o kulinarnych przygodach miało być... a więc jadąc od strony Bałtyku do Kartuz byliśmy juz mocno zmęczeni i szukaliśmy kempingu. Z map wynikało, że za Kartuzami jadąc na południe powinien jakiś być i okazało się, że w niedaleiej odległości był. Na kempingu powitał nas stary Kaszub, jak się okazało bardzo sympatyczny człowiek, który (jak większość Kaszubów w sile wieku) z wielkim rozrzewnieniem wspomina czasy Gierka .
Było już dosyć późno jak dotarliśmy i usadowiliśmy jak trzeba naszego kamperka. Zaczeliśmy coś komponowac do jedzenia, ale właściciel kempingu dał nam cenną informację, że warto skorzystać z baru i skusiliśmy się. Ze względu na poźną porę nie mieliśmy do wyboru wszystkich specjałów z menu i zdalismy się na to co nam poleci prowadzący bar. Nie liczyliśmy na zbyt wiele, ale ponieważ było chłodzone piwko, to już nam się tam podobało. Powiem krótko, to co poźniej zjadłem najmilej pamiętam z tej eskapady, otóż była to niezapomniana zupa z gąsek (zbieranych i ugotowanych przez żonę właściciela baru). Niebo w gębie . Tak dobrą zupę można rzadko spotkać, a ja od tego czasu już nie spotkałem. Strasznie nam to smakowało... Pole kempingowe takie sobie, pogoda była wtedy ohydna (padał deszcz) ale ta zupa.... Bardzo dobrze mi się kojarzy. Niestety objeżdżając później Kaszuby nigdzie już nie spotkałem podobnej zupy, niemniej jednak uważam, że warto tam jeździć, bo kuchnię mają bardzo dobrą.
Pozdrowienia.
ML
Gość





PostWysłany: 03 Lis 2007, 09:36:28 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

ML
2007-01-07
20:06
Kolejną przygodę przeżylismy we Włoszech, objeżdżając południowe wybrzeże Adriatyku, otóż będąc w małej, wypoczynkowej miejscowości (niestety nazwy już nie pamiętam), szukaliśmy włoskich specjałów. ten kto był na południu Włoch to wie, że nie jest to takie proste, bo więksość ichnich karczm w porze biesiadowania (czyli grubo po północy) jest oblegana, a w innych, z prozaicznych powodów, nie ma nic do jedzenia (np. bo kucharz nie miał ochoty przyjść dzisiaj do roboty). Był to któryś z kolei dzień naszej podróży i byliśmy już przyzwyczajeni do tamtejszych obyczajów. Udało nam się znaleść interesującą oberżę i zamówiliśmy nieznane nam dania z owoców morza (bo takie lubimy) celem doznania nowych przeżyć smakowych. Każde z nas zamówiło co innego i nie powiem, to co dostalismy było bardzo dobre, ale stwory jakie tam się znajdowały nas zaskoczyły. Sam do końca nie wiem jak sklasyfikowac niektóre z nich . Najciekawszy prezentuje moja żona (zdjęcie). Niemniej uważam, że Włochy są rewelacyjne i kiedy się tylko okazja nadarzy to pojedziemy tam na pewno.
Pozdrowienia.
Ania i Zenek
Gość





PostWysłany: 03 Lis 2007, 09:37:28 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

zenek
2007-01-07
20:51
Świetny temat
Na wstępie pragnę przestrzec wszystkich przed jedzeniem czegokolwiek w Wenecji Tamtejsi kucharze wychodzą z założenia że skoro się przewija przez ich miasto tyle milionów turystów to i tak ktoś to (jedzenie) kupi i mają rację. Tylko że drugi raz już chyba nikt.
Polecam natomiast miłe knajpki w Weronie miło i smacznie.
Pozdrowienia
ML
Gość





PostWysłany: 03 Lis 2007, 09:38:43 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

ML
2007-01-07
21:05
W Wenecji jest drogo i we Florencji też, przy czym polecam skosztować lody we Florencji, są.... bambastyczne Warte kazdych pieniędzy, po prostu suuuuper.
Pozdrowienia.
ML
Gość





PostWysłany: 03 Lis 2007, 09:40:02 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

ML
2007-01-07
21:16
Siedząc sobie na czterech literach juz drugi sezon narciarski w domu (przykre złamanie nogi w kolanie podczas zjazdu na nartach) wspominam wspaniałą kuchnię austriacką... heh co za pyszności. Oczywiscie wszystkiego nie będę opisywać, bo się obślinię za bardzo, ale na stokach polecam germknodle, kto używa sobie na nartach w Austrii, ten wie o czym mowa, a kto nie, to zgrubsza przybliżę, otóż są to duże pampuchy (knedliczki czeskie, tylko nie pokrojone) z nadzieniem śliwkowym, polane waniliowym sosem budyniowym i posypane makiem.... mmmm pychotka, tylko trzeba później trochę bardziej ostro pojeździć, bo danie jest mocno kaloryczne.
Pozdrowienia
Dominika Bońkowska
Gość





PostWysłany: 03 Lis 2007, 09:41:10 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

dominika
2007-01-30
21:12
ML własnie wróciłam z Austrii i wierz mi te knedle czy jakbysmy je po poznańsku nazwali pyzy to coś wspaniałego. Ale jest to bomba kaloryczna i myślę że nawet czarne trasy nie zniwelują tych kg które przybęda po takim posiłku. Byliśmy w Werfeneg mała miejscowość ale bardzo urocza szczególnie dla narciarzy biegowych. Na nartach tych nieco szerszych Smile jeżdzi sie we Flachau (Flachauwinkel) najbliżej lub w Kaprun ale tak jest już 60 km więc sporo. Nieziemsko drogie sa karnety w tym roku za 6 dni zaplacilismy od dorosłej osoby 150 euro w ubiegłym roku we Włoszech w cavalese zapłaciliśmy z atami sam okres 115 euro to już jest spora różnica przy naszej 5 osobowej rodzinie.
A poza tym bo w końcu pisze w dziale kulinaria w Austrii nie ma bombardino!!! czyli likieru jajecznego podawanego na ciepło z bitą smietaną i z posypka kakaową miodzio palce lizać.
Pozdrawiam wszystkich szusujących i tych co liżą w domu rany po szusach z lat poprzednich ...
Robin



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 524
Skąd: SRC

PostWysłany: 13 Sty 2011, 11:15:48 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

A to przepis na bardzo szybki i prosty obiad dla całej rodziny.
Gotujemy makaron np. drobne "rurki". Kilka cebul (pokrojonych drobno w kostkę) smażymy na złoty kolor. Koniecznie na złoty, bo każdy inny ma inny smak. Solimy.Następnie ugotowany makaron mieszamy z tłustym twarogiem (może być chudy lub półtłusty) i "polewamy" każdą porcję przysmażoną cebulką. Obficie. W trakcie spożywania mieszamy swoją porcję. Posypujemy pieprzem do smaku. I jemy. Pychota

Pozdrawiam - Idea

_________________
"Ekspert to ktoś, kto w pewnej wąskiej dziedzinie, popełnił wszystkie możliwe błędy"

Ostatnio zmieniony przez Robin dnia 31 Gru 2013, 21:06:52, w całości zmieniany 3 razy
ML



Dołączył: 07 Cze 2010
Posty: 18
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 13 Sty 2011, 23:25:49 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Do tego co opisuje Robin polecam białe winko wytrawne. Bardzo dobrze podkreśla smak.

Pozdrowienia.

_________________
To tylko MATRIX !
Marek



Dołączył: 11 Mar 2008
Posty: 193
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 13 Sty 2011, 23:58:02 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

No to jeszcze serek i jajeczko i w zasadzie to mamy carbonare .
Marek Razz
Po zapoznaniu się ponownym z propozycją Robina to trochę przesadzam , ale też można zjeść .
yannoo



Dołączył: 17 Paz 2010
Posty: 44
Skąd: Pieniny/Austria

PostWysłany: 14 Sty 2011, 17:06:13 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Z dzieciństwa (a i teraz, kiedy trzeba coś na szybko) pamiętam odmianę potrawki Robina na słodko - bez cebulki, jedynie polane masełkiem i posłodzone szczyptą cukru... Smacznego!

_________________
jola & jano
Robin



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 524
Skąd: SRC

PostWysłany: 21 Sty 2011, 16:15:11 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

W czasie trwania naszych podroży prawie zawsze "trzeba coś na szybko". Oprócz tego podstawowym wymogiem jest prostota posiłku, dostępność potrzebnych komponentów oraz zawartość niezbędnych składników mineralnych i witamin. Białka, tłuszcze , węglowodany i procentowy ich udział w posiłku rzadko jest przedmiotem naszej uwagi. Zapewne wynika to z tego, że na wyjazd "zabieramy" nasze domowe upodobania i zwyczaje. W sumie to łatwo przychodzi nam jedzenie "byle gdzie i byle jak". Nie powinniśmy jednak pozwalać sobie na jedzenie "byle czego". Przy dużej wprawie możliwe jest nawet pogodzenie tych uwarunkowań (gdzie, jak i co ) z naszymi możliwościami finansowymi , umiejętnościami kulinarnymi, czasem przeznaczonym na posiłek i warunkami podróży. Wierzę, że w tym temacie podzielimy się naszymi doświadczeniami w przyrządzaniu posiłków podczas naszych wyjazdow no i obowiązkowo przepisami na najprostsze ich postacie.

Pozdrawiam - Robin Idea


_________________
"Ekspert to ktoś, kto w pewnej wąskiej dziedzinie, popełnił wszystkie możliwe błędy"
Robin



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 524
Skąd: SRC

PostWysłany: 18 Lut 2011, 22:16:25 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Arabska histeria na naszym forum trochę przycichła, utrzymuje się jednak w mediach i w związku z tym, przypomniał mi się pewien przepis. O zgrozo - arabski.

ZUPA RYBNA Z MACHARES.

Składniki:
- suszone warzywa ( warto taki susz, w postaci gotowej mieszanki wozić z sobą)
- cebula
- przyprawy do smaku (pieprz, papryka ostra) +sól
- śmietana lub mleko (do zabielenia zupy)
- suszony lub mrożony koper
- pozostałości po filetowanych rybach ( z głowami i pletwami) lub cała ryba przeznaczona na zupę.

Suche warzywa zalewamy wrzątkiem na godzinę przed gotowaniem zupy.
Skrawki ryby lub całą rybę gotujemy w niewielkiej ilości wody.
Starannie oddzielamy mięso od ości.
Wywar z ryby wraz z mięsem łączymy z ugotowanymi warzywami.
Drobno pokrojoną i posoloną cebulę smażymy na słomkowo-złoty kolor i dodajemy do zupy. Zupę zabielamy mlekiem lub śmietaną. Dodajemy koper. Przyprawiamy do smaku.
Można podać z pieczywem.
Pychota.

Pozdrawiam. Chef

_________________
"Ekspert to ktoś, kto w pewnej wąskiej dziedzinie, popełnił wszystkie możliwe błędy"

Ostatnio zmieniony przez Robin dnia 29 Sty 2014, 17:57:26, w całości zmieniany 1 raz
kazbar



Dołączył: 28 Gru 2010
Posty: 77
Skąd: Szczawnica

PostWysłany: 21 Lut 2011, 00:36:09 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Robin napisał:
Arabska histeria na naszym forum trochę przycichła...O zgrozo - arabski.


No dobra, już dobra...Buzia w ciup i o arabskiej histerii na naszym forum... Ani mru mru. Obiecuję Rolling Eyes

Tak więc, aby powrócić do naszych eurpejskich i swojskich jakby nie wspomnieć klimatów, proponuję wyśmienity przepis na proste, okrzyknięte narodowym węgierskim daniem (choć powstało tak naprawdę na ziemiach współczesnej Rumunii (Braszów, Brasov i jakby nie patrząc CK Nieboszczki Austrii) , czyli danie po braszowsku.
I tak, oparte na czterech tylko produktach z podstwawym węgierskim gulaszem (nawiasem mówiąc "nasz" węgierski gulasz, to zupełnie co innego niż "ichniejszy" gulasz. To co my nazywamy węgierskim gulaszem podawanym do ziemniaków czy kaszy dla Węgra jest... zupą gulaszową. To tak, na marginesie).
Te cztery produkty to: mieso, cebula, ziemniaki i pieprz.
Mięso (łopatka, karczek) kroimy jak na gulasz. Podsmarzmy lekko. Nie do miękkości. Lekko "pół twarde".
W tak zwanym "międzyczasie" obieramy, kroimy w plastry i podsmarzamy cebulę na "pół twardo" czyli lekko "zeszkloną".
Ile mięsa, tyle cebuli.
Jeśli obraliśmy wcześniej ziemniaki (różnie to nazywają w Polszcze. Raz pyry, raz kartofle a raz ...pozostańmy jednak przy... CK ziemniakach) to podgotujmy je też na "pół-twardo" (lub jaki inni wolą "na pół miękko), tak, by mogły pokroić się w plastry nie krusząc się zbytnio.
Ile cebuli, tyle pyrów.
Teraz, w zależności od tego, gdzie jesteśmy:
1. Pakujemy wszystko do brytwanki (dom), mieszamy, posypujemy ogromną, przeogromną ilością pieprzu (nie solimy!!!), brytwankę ładujemy do piekarnika, nastawiamy na 180 st. i biegniemy szybciutko do sklepu po Egri Bikaver (flaszka na łeb)
2. Pakujemy wszystko do kociołka (na łonie), mieszamy, posypujemy ogromną, przeogromną iliścia pieprzu (nie solimy!!!), kociołek ładujemy na ogień i biegniemy szybciutko do sklepu po Egri Bikaver (w tej wersji...dwie flaszki na łeb)

Dlaczego Egri Bikaver?
Wytrawne wino "zabija" na pierwszy ogień smak pieprzu, którego musi w być w daniu na równi z innymi produktami (no może lekko przesadzam, ale na 3 killo potrawy - 1 mięsa, 1 cebuli, 1 pyrów to jak nic...1 torebka czarnego mielonego.)
Dalsze łyki Egri Bikaver to tylko czysta już przyjemność dla spalonego pieprzem podniebienia Wink

Dlaczego w wersji drugiej (kociołek) dwie flaszki?
...Zapach i dym tak się roznosi po okolicy, ze ściąga niechybnie wszystkich campermenów z okolicy, którzy chętnie by na ruszt coś wrzucili że o szklaneczce czegoś do przepłukania gardła nie wspomnę. Laughing
Robin



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 524
Skąd: SRC

PostWysłany: 21 Lut 2011, 11:10:35 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

kazbar napisał:

Wytrawne wino "zabija" na pierwszy ogień smak pieprzu, którego musi w być w daniu na równi z innymi produktami (no może lekko przesadzam, ale na 3 killo potrawy - 1 mięsa, 1 cebuli, 1 pyrów to jak nic...1 torebka czarnego mielonego.


Jezus, Maria...

_________________
"Ekspert to ktoś, kto w pewnej wąskiej dziedzinie, popełnił wszystkie możliwe błędy"
kazbar



Dołączył: 28 Gru 2010
Posty: 77
Skąd: Szczawnica

PostWysłany: 21 Lut 2011, 18:59:27 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Robin napisał:

Jezus, Maria...


Prawdę powiedziawszy spodziewałem się właśnie takiej reakcji.
Dla nas Polaków, duża ilość pewnych przypraw, to albo egzotyka "na siłę" albo jakieś wariactwo rodem z nowomodnej książki kucharskiej.
Musimy jednak wiedzieć że dla innych nacji, to kulinarny "chleb powszedni". Nam niekoniecznie musi smakowo odpowiadać.

Jeśli można, pofilozofowuję trochę przy kuchni...
Moim skromnym zdaniem w naszych genach niejako "zaprogramowane" od stuleci mamy pewne żywieniowe za i przeciw, taki... jakby to rzec...twardy dysk ze starymi danymi.
Jak komputer ze starym, dobrym MS-DOS, który nigdy się nie zawieszał i niewymagał ciagłych aktualizacji Idea
Nowe oprogramowanie (czytaj- nowe potrawy) nijak nie pasuje do starego systemu. Nowy Windows próbuje całość zmielić, przewałkować i przetworzyć. Nie daje jednak rady. Nabyte na siłę nowe "oprogramowanie" jest zbyt nowoczesne. Nieprzetestowane i
nieprzebadane. Organizm buntuje się. Zapada w choroby.

Tymczasem (wracając do kuchni) kasza tatarczana ( a pewnie mało kto wie, skąd pochdzi ta nazwa. Otóż...tak, tak! Tatrczana...od Tatarów. A jakże!!! Tatarzy wieżli ją w kulbakach bezpośrednio przylegających do końskiej skóry. Im bardziej koń się spocił, tym więcej było kaszy dla jeźdźca. Stąd "tatarczana"...) to stropolski przysmak.

Cebula, groch, wspomniana kasza czy późniejsze ziemniaki jak również dziczyzna w każdej postaci, to dania zaprogramowane w postaci pliku od setek lat w naszych organizmach.
Każde odstępstwo od takiego MS-DOS to rak a w najlepszych wizjach...ciężkie, nieuleczalne choroby.

I tak:
Dla Węgra... pieprz, papryka, mięso, cebula i wino
Dla Polaka...schabowy, ziemniaki, kapusta i mód pitny
Dla Francuza ...żabie udka, owoce morza i wino
Dla Włocha....makaron i wino...
(Dopiszcie proszę inne kuchnie...)

Na zakończenie moich kulinarnych wypocin wspomnę parę słów o winie, które pojawia się bardzo często w menu naszych południowych sąsiadów.
Wino, szczególnie czerwone (ale też wg. ostatnich badań również białe) jest doskonałym lekarstwem na wszelkie choroby układu pokarmowego i serca. Prawdą jest to, że Włosi, Hiszpanie czy Grecy nie znają wylewów, zawałów czy innych sercowo-naczyniowych chorób.

My Polacy mamy własne lakarstwo. To miód pitny. Czwórniak, trójniak, dwójniak i półtotrak. Dzisiaj cholernie drogie ale zdrowe i "zaprogramowane" od wieków w naszym MS-DOS.

Razz
Robin



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 524
Skąd: SRC

PostWysłany: 11 Maj 2014, 20:40:16 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

kazbar napisał:
Cebula, groch, wspomniana kasza czy późniejsze ziemniaki jak również dziczyzna w każdej postaci, to dania zaprogramowane w postaci pliku od setek lat w naszych organizmach.
Każde odstępstwo od takiego MS-DOS to rak a w najlepszych wizjach...ciężkie, nieuleczalne choroby.

I tak:
Dla Węgra... pieprz, papryka, mięso, cebula i wino
Dla Polaka...schabowy, ziemniaki, kapusta i mód pitny
Dla Francuza ...żabie udka, owoce morza i wino
Dla Włocha....makaron i wino...
(Dopiszcie proszę inne kuchnie...)


A chleb, ten najzwyklejszy chleb?

Dzisiaj napiszę o chlebie gruzińskim. Robi się go ręcznie. Uformowane ciasto musi się "przykleić" do ścianek pieca. Temperatura w piecu powinna mieć co najmniej 300 st C.







Piekarz - artysta za pomocą dwóch drążków odrywa upieczony chleb od ścianek pieca i wyrzuca go na zewnątrz...





Gorący chleb jest sprzedawany "od ręki" przez cały dzień.




To piekarnia w Tsnori. A że z niejednego pieca w Gruzji jadłem chleb, proszę zobaczyć jak robią to inni. Na zdj. poniżej domowy wypiek chleba w gospodarstwie wiejskim ( wieś Udobno ).









Zapach chleba zależy od zapachu pieca. A zapach pieca zależy od zapachu drewna użytego do jego nagrzania.

Poniżej piec w gospodarstwie wiejskim w Pschaweli ( droga do OMALO ).









Gruzińskiego chleba się nie kroi. Spożywa się go odłamując po kawałku od "bochenka". Jest chrupki, ma kilka cm grubości i bez żadnych "dodatków" pachnie prawdziwym chlebem.

Pozdrawiam - Robin.


_________________
"Ekspert to ktoś, kto w pewnej wąskiej dziedzinie, popełnił wszystkie możliwe błędy"
Robin



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 524
Skąd: SRC

PostWysłany: 26 Lis 2015, 16:15:16 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Jak nie ma wyjątkowych potraw, to nie ma kulinarnych przeżyć. A bez nich nasze podróże tracą na uroku.
Tworzymy więc wyjątkowe potrawy, zbieramy "przepisy" na nie, po czym je "łamiemy", ulepszamy i upraszczamy.
Bazą wszelkich potraw są produkty przeróżnego pochodzenia, które znajdujemy w marketach, na bazarach i targowiskach.

Na wyjątkowe bazary trafialiśmy na Ukrainie...

Czego tam nie było...


























































Pozdrawiam - Robin.


_________________
"Ekspert to ktoś, kto w pewnej wąskiej dziedzinie, popełnił wszystkie możliwe błędy"
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


Skocz do:  



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group | Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)