Forum CNC Strona Główna
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Nasz pierwszy wyjazd kamperem... do Poznania i Szczecina Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Ted Mary



Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 3
Skąd: Słupsk

PostWysłany: 14 Cze 2010, 10:17:24 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Czerwiec 2010 - Zaczynamy!

W naszą pierwszą podróż kamperem wybraliśmy się trochę „na żywioł”, jeszcze nie do końca przygotowani. Ten kamper tylko dla nas jest nowy… Ale wyjazd był zaplanowany a pokusa, żeby pojechać jednak kamperem, ogromna. Założyliśmy, że w ciągu 3 dni po prostu przekonamy się, czego nam brakuje i jak to w ogóle jest… I jak to jest? Świetnie!
Okazało się, że mój mąż może jednak poszperać po Internecie i sam sporo znaleźć. Ku mojemu zaskoczeniu on był bardzo dobrze przygotowany! Ja natomiast, też ku własnemu zdziwieniu, pierwszego dnia wieczorem myślałam o powrocie do kamperka z radością…

Wyjechaliśmy ze Słupska przed godz. 8.00 w piękny słoneczny dzień, mając przed sobą około 280 km do Poznania. Pierwszy postój - w Podgajach, na dużej stacji benzynowej, przyjaznej dla TIR-ów, a więc i dla kamperów. To nowy dla nas sposób oceniania stacji - duża przestrzeń, czyste toalety, prysznice, możliwość zrzutu szarej wody, bar. Na pamiątkę zdjęcie naszego kamperka, oczywiście z właścicielem.
W pierwszym mijanym kamperze kierowca nie odpowiedział na pozdrowienie Tadeusza (nie zauważył?) ale kolejni przyjaźnie nam już machali – poczuliśmy się członkami nowej społeczności. Cztery i pół godziny jazdy, średnia prędkość na trasie 80 km i bez niespodzianek dojechaliśmy do centrum miasta. Nieźle! A jeszcze lepiej, kiedy uświadomiłam sobie, że wiozę ze sobą szafę, w której mam wyprasowane ubrania i mogę przebrać się bez szukania jakiegoś ustronnego miejsca, przed dużym lustrem…
Poznań, Puszczykowo, miał być Kurnik, Rogalin… W Puszczykowie byliśmy w muzeum Arkadego Fiedlera – niezwykłe bogactwo eksponatów przywiezionych przez pisarza z całego świata. I okładki książek, znanych z naszego dzieciństwa – Orinoko, Dywizjon 303, Gorąca wieś Ambinanitelo, Dziękuję ci kapitanie… Niesamowita pasja podróżowania. Chyba coś w tym jest.
Wokół miasta część dróg pozamykana z uwagi na zagrożenie powodziowe, mijamy zalane poldery. Marzy nam się dłuższa podróż po okolicach Poznania, na pewno wrócimy tu kiedyś na szlak starych zamków i pałaców.

Malta – to nasz pierwszy prawdziwy camping, na którym stajemy. Wszystko dla nas jest nowe… Obok stoi kilka niemieckich kamperów, wspólnie szykują kolację. Ludzie w dojrzałym wieku, zadowoleni, spokojni. Widać, że mają swój sposób na spędzanie czasu i jest im dobrze.
Wieczorem wybieramy się pieszo na Stary Rynek. Niestety, poznańskie koziołki nie pokazały się na wieży ratuszowej ale sałatki, które zjedliśmy pod wieżą były w rozmiarze XL. To pierwszy tak upalny wieczór w tym roku, nie tylko my się nim zachwycamy. Żal wracać, ale przed nami około 3 kilometry marszu. I właśnie wtedy… pierwszy raz z czułością pomyślałam o kamperku: wiem, gdzie wracam, mam swoje miejsce, a nawet swoje łóżko (co prawda, jeszcze nie ustaliliśmy, gdzie kto śpi).
Dostałam górne łóżko w alkowie, Tadeusz rozkłada się na dole. Mogę spokojnie odmówić Nieszpory. Z przodu na kokpicie mamy krzyż – tak zawłaszczyliśmy tę nową przestrzeń dla Pana. I pierwsza noc. Wygodna i… długa, chociaż trochę chłodno. Rano Tadeusz przymierza się do alkowy, bo jest jednak dłuższa. Trochę podglądamy, jak zachowują się niemieccy turyści – widzimy czego nam brakuje. Pierwsze śniadanie, pierwsza zagotowana na gazie woda, jeszcze nie jajecznica… Ale mam obiecaną.

Około 9.30 wyruszamy w drogę do Szczecina. 240 kilometrów, znacznie lepsze drogi, postój na stacji benzynowej, zbaczamy trochę by przejechać nową drogą samochodową Pyrzyce – Szczecin. Przypominam naszej córce Asi, że jedziemy kamperem i nie będziemy tak szybko, ale Karolina i tak już czeka przed domem. I Szczecin – tyle dobrych wspomnień, związanych z naszą młodością… Tylko teraz, kiedy mieszka tu Asia, czemu tak daleko od Słupska?
Zwiedzanie kamperka, dziewczyny nie widziały go jeszcze. A wieczorem - no tak, Tadeusz zamierza spać w samochodzie. Nie wiem, czy się złościć, bo czy to jest bezpieczne przy postoju na chodniku, czy może mu zazdrościć (tam ma jednak znacznie wygodniej…).
Niestety, w niedzielę nie wybraliśmy się na żadną wspólną przejażdżkę, bo Tadeusz jest mocno przeziębiony. Ale wszyscy spokojnie zmieścilibyśmy się – czworo dorosłych i dwoje dzieci może tu wygodnie siedzieć. Stwierdzamy jednak, że na wyprawę nasz kamperek jest najwygodniejszy dla dwóch osób.
Wieczorem wracamy do Słupska. Pierwszy, ponad 800-kilometrowy wyjazd mamy za sobą.
Nieźle! Chcemy więcej!

Maryla I Tadeusz
Jerzy



Dołączył: 11 Mar 2008
Posty: 97

PostWysłany: 14 Cze 2010, 14:21:17 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Marylu, Twoja relacja zawiera akcenty bliskiego mi uczucia autonomii i niezależności podczas podróży kamperem. Te ...szafy, lustra, łóżka - są nasze, własne! Wnętrze kampera jest naszym azylem - im dalej od domu jesteśmy - tym bardziej to doceniamy.

Pozdrawiam - Wanda sunny
Ted Mary



Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 3
Skąd: Słupsk

PostWysłany: 14 Cze 2010, 14:31:31 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Bardzo Wam dziękuję... Na pewno będziemy chętnie korzystali z rad i podpowiedzi.
Pozdrawiamy serdecznie!
ewaen



Dołączył: 23 Mar 2008
Posty: 83
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: 24 Cze 2010, 20:40:31 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Tak tak, pamiętam te pierwsze wrażenia z podróży pierwszym kamperem .
Witamy w klubie , życzymy więcej kamperowych wypraw i ...zdjęć z takowych .
pozdrawiamy Ewa i Ernest Laughing
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


Skocz do:  



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group | Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)