Forum CNC Strona Główna
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 FRIENDSHIP RALLY Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
halcamp-rally.pl



Dołączył: 09 Gru 2011
Posty: 23
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 29 Sty 2012, 22:36:04 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

halcamp-rally Wrocław. 7.01.2012



FRIENDSHIP RALLY


Wyjeżdżając z Lizbony podziwialiśmy wspaniałe monumentalne dzieło inżynierii –akwedukt Das Aguas Livres wielokilometrowy kanał o długości 58 kilometrów doprowadzający dawniej wodę do miasta.
Pierwszy odcinek trasy na południe postanowiliśmy przejechać słynnym i najdłuższym w Europie ( ponad 17 km) Mostem Vasco da Gama. Zrobił na nas wrażenie, a zwłaszcza podwyższony fragment początkowy.
Dalszą podróż postanowiliśmy kontynuować autostradą. Dziś jesteśmy lepiej poinformowani i dlatego chcemy podzielić się tą wiedzą z innymi. My wjechaliśmy jadąc A 12 na A2 popołudniową porą i niespecjalnie spiesząc się podróżowaliśmy na południe. Po jakimś czasie pogoda zaczęła się psuć, wjechaliśmy w burzę, zatem postanowiliśmy przenocować na spokojnej stacji benzynowej przy mało uczęszczanej autostradzie ( teraz wiemy dlaczego ).
Rano po śniadaniu ruszyliśmy w drogę i po przejechaniu jeszcze kilkudziesięciu, a w sumie
160 kilometrów zapłaciliśmy na bramce 80 euro – czyli 0,50 za 1/km! Horror. Zatem za wyżej wymienionym mostem Vasco da Gama lepiej zjechać z autostrady na inne drogi.
Z cenami autostrad jest w ogóle jakaś partyzantka bo na niektórych bramkach kasują za campery w.g. własnego widzimisię. Najlepiej unikać autostrad w Portugalii, tym bardziej, że drogi wojewódzkie i lokalne są niezłe. Takimi też podróżując dalej dotarliśmy na miejsce w okolice miasta Odemira.
Zlot pod nazwą FRIENDSHIP RALLY organizowały Confederazione Italiana Campeggiatori
( Włoska Federacja Campingu i Caravaningu ) oraz gospodarze czyli Eco Camp Resort Zmar,
pod wspólnym patronatem FICC ( Światowa Federacja Campingu i Caravaningu ) w dniach
29.04 – 2.05.2011. Dla nas był impulsem do wyjazdu na egzotyczne południe Europy, tym
bardziej, że nie byliśmy dotąd w tych rejonach.



Fot. 1 OTWARCIE FRIENDSHIP RALLY
Poprzedni Friendship Rally Włosi organizowali w 2010 roku w południowej Bawarii. Uczestniczyło w nim ponad 300 załóg caravaningowych z Włoch, Francji, Holandii, Niemiec, Hiszpanii oraz 5 polskich i 4 czeskie ( wspólny wyjazd z grupą przyjaciół z Caravan Clubu Pardubice). Doświadczyliśmy wówczas nowego podejścia do uprawiania turystyki.
Zlot rozpoczął się w Berchtesgaden ( 2 dni ), a potem codziennie następowała zmiana miejsca.
Polacy dostosowali się szybko ( camperowcy ). Czeskie załogi z przyczepami niestety narzekały na organizację, tym bardziej, że na ostatnią noc organizatorzy porozstawiali wszystkie załogi na kilku parkingach bez prądu i jakiegokolwiek zaplecza sanitarnego
w nadgranicznym miasteczku Laufen ( Niemcy) – Oberndorf ( Austria ). Mimo to zlot
był zorganizowany w interesujących miejscach. Także wycieczki do Koenigsee i po okolicznych miasteczkach oraz spotkania integracyjne były dobrze zorganizowane.
W Portugalii włoscy organizatorzy ponownie nas zaskoczyli. Jechaliśmy na ten zlot
w przekonaniu spotkania wielu caravaningowców, gdy tymczasem przybyło jedynie około dwadzieścia załóg: po kilka włoskich, portugalskich, po 2 z Hiszpanii, Polski, Szwajcarii, Niemiec, pojedyncze z Chorwacji, Turcji,. To pierwsze zaskoczenie.
Drugie to organizacja. Owszem szefowie campingu wielce usłużni, bardzo sympatyczni odbiegali in plus od organizatorów swoimi kompetencjami i zaangażowaniem. Byliśmy
natomiast zaskoczeni brakiem zainteresowania przybywającymi z daleka załogami przez włoskich organizatorów ( my mieliśmy już ponad 4000 km na liczniku ).
Trzecie to sam camping. Usytuowany wbrew informacjom nie nad brzegiem Atlantyku,
lecz w odległości około 5 kilometrów. Jest to raczej ogromny obszarowo camping ( 81 hektarów ) z parcelami dla caravaningowców, domkami i bungalowami dla innych turystów, dużym kompleksem rekreacyjno – sportowym z basenami krytym i otwartym, salami do fitness i gier sportowych, restauracją, małym marketem, barem, sanitariatami - wszystko poprawnie wykonane z drzewa, a także placami zabaw dla dzieci.



Fot. 2 BASENY – CAMPING ZMAR

Teren o podłożu gliniastym po deszczu nie pylił. W lecie w okresie suszy musi być niezbyt miło ( my trafiliśmy wiosną na deszcze). A jeszcze to odludzie!
Sam zlot zorganizowany był dobrze i nawet niekorzystna pogoda nie zepsuła nam humoru.
Zapewnili to sami nieliczni uczestnicy z wielu krajów szukający przyjaznej atmosfery oraz
wymienieni wcześniej portugalscy gospodarze, którzy realizowali program mimo padającego
deszczu. Integrować zaczęliśmy się już podczas powitalnej kolacji z udziałem m.in. Prezesa
FICC Joao Pereiry oraz szefów włoskiej i portugalskiej organizacji campingu i caravaningu.
W międzynarodowym gronie również z udziałem przedstawicielki Chin i przyszłego ( 2012 ) Światowego Zlotu w Kanadzie nawiązywaliśmy kontakty z sympatycznymi Hiszpanami,
z którymi mieliśmy przyjemność podczas kolacji wymieniać doświadczenia i informacje przydatne caravaningowcom. Dowiedzieliśmy się na przykład ( i sprawdziliśmy to ), na których campingach warto zatrzymać się w drodze powrotnej do Polski oraz, że podróżując przez południową Hiszpanię po autostradach w Andaluzji nie zapłacimy ani jednego euro! Tego wieczora zabrakło jedynie wspólnej zabawy mimo przygotowanego DJ –ja.
W programie mieliśmy opłaconą wycieczkę autobusem, a następnie statkiem wycieczkowym
po rzece Mira. Z powodu deszczu szefowie campingu już w autokarze zmienili na nasze szczęście plany i powieźli nas około 150 kilometrów do stolicy Regionu Alentejo – Evory.
Miasto otoczone rzymskimi murami z Historycznym Centrum wpisano w 1986 roku na listę
Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Znajduje się tutaj wiele interesujących obiektów jak np. podobna do fortecy z niezwykłymi wieżami Katedra Se.



Fot. 3 EVORA – KATEDRA SE
Najczęściej odwiedzaną spośród dwudziestu świątyń jest Igreja de Sao Francisco z XV wieku z Kaplicą dos Ossos ( Kości ). Ściany i kolumny tej makabrycznej kaplicy z XVII w. pokryte są kośćmi i czaszkami ponad 5000 mnichów, a przy wyjściu znajduje się inskrypcja: „ nasze
kości, które tu spoczywają, na wasze kości czekają”.



Fot. 4 EVORA – KAPLICA KOŚCI
Z czasów rzymskich ( II w. ) zachowała się Templo Romano będąca najlepiej zachowaną starożytną świątynią w Portugalii.
Odwiedziliśmy również siedzibę lokalnego producenta wina, którego wyroby przy okazji dano nam do degustacji. Po zwiedzeniu miasta zgodnie z programem wycieczki zjedliśmy obiad w jednej z wielu sympatycznych restauracji i pełni wrażeń również kulinarnych
wróciliśmy na camping po drodze chłonąc widoki portugalskiej prowincji. Jest skromnie,
ale nie widzieliśmy nigdzie na trasie rozpadających się domów lub zaniedbanych obejść, zaś w miastach nie widać żebraków. Sporo natomiast jest lasów eukaliptusowych i plantacji drzew korkowych. Początkowo jadąc autostradami z daleka widzieliśmy ciemne u dołu drzewa i mylnie domyślaliśmy się, że są to ślady pożarów. Dziwne jednak było to, że korony drzew były zielone( !). Dopiero widząc je z bliska widzieliśmy jak stopniowo od dołu drzewa okorowuje się zbierając do dalszego przerobu jedno z największych bogactw Portugalii.
Widzieliśmy również na prowincji niewielkie działki rolne z pracującymi na nich w dni świąteczne mieszkańcami miast, pragnącymi poprawić budżet rodzinny w trudnym dla tego państwa czasie kryzysu.
W kolejnym dniu zlotu zostaliśmy dowiezieni autokarem do niewielkiej wioski położonej niedaleko oceanu, gdzie zauważyliśmy koczujące 2 offroadowe niemieckie campery,



Fot. 5 OFF ROADOWY CAMPER
Które ominęliśmy i pilotowani przez naszego opiekuna Lorenzo przeszliśmy spacerem około
7 kilometrów wzdłuż klifowego skalistego brzegu podziwiając groźną przyrodę.



Fot. 6 KLIFY
Padająca momentami mżawka nie przeszkodziła przyglądać się skromnej nadatlantyckiej
roślinności oraz bocianim gniazdom usytuowanym na niedostępnych wierzchołkach skał.
W Portugalii zdaliśmy sobie sprawę, że bociany nie są typowo tylko polskimi ptakami,
gdyż spotykaliśmy po drodze wiele bocianich gniazd zarówno na pojedynczych słupach
telefonicznych, po 3 – 6-ciu gniazd na wielkich stalowych słupach linii wysokiego napięcia
jak również tu nad brzegiem Atlantyku. Trzeba uwierzyć nam na słowo, że jest ich mnóstwo,
a w wielu widać bocianie rodzinki.



Fot. 7 BOCIANIE GNIAZDA
Wracając do spaceru. Urok skał, w dole rozbijające się o nie groźne fale, kolorowe kwiaty
na niskich krzewach wyglądające jak motyle,



Fot. 8 KWIATY JAK MOTYLE
drobne krzaczki mchów i skalniaków oraz bocianie gniazda na skałach pozostaną na zawsze w naszej pamięci.



Fot. 9 SKALNIAKI, KLIFY I BOCIANY
I jeszcze szarmancki Lorenzo, który stawał dzielnie w przepływających przez drogę strumykach, a starsze panie stawały z kolei na jego bucie, aby pokonać wodę…



Fot. 10 LORENZO Z MOKRYM BUTEM
Trzeba oddać gospodarzom, że nie tylko w tym momencie widać było wielką sympatię,
gościnność i wysoką kulturę. Można śmiało polecić ich jako organizatorów, jak również
sam camping do odpoczynku z dala od zgiełku miasta, z dobrą bazą spa, z której mogliśmy również w wolnych chwilach korzystać mimo padającego na zewnątrz deszczu.
Minusem włoskich organizatorów było również nie powiadomienie wszystkich uczestników
o możliwości codziennego spożywania w restauracji śniadań, które były dostępne bez dodatkowych opłat. Dobrze, że inni uczestnicy nas o tym powiadomili drugiego dnia.
Mimo drobnych niedociągnięć cieszyliśmy się pobytem w słabo zurbanizowanym południowym regionie Portugalii i podjętą decyzją uczestnictwa we Friendshiprally.
Zlot zakończył się wspólną kolacją, podczas której organizatorzy zorganizowali jeszcze występ lokalnego zespołu regionalnego.
.Następny zlot odbędzie się na Torze Wyścigowym Monza w dniach 28.04 – 1.05.2012 .
( Rally dell Amicizzia – Autodromo di Monza - www.federcampeggio.it ), na który mamy
już zaproszenie, a zgłoszenia przyjmuje Polska Federacja Campingu i Caravaningu.


Ostatnio zmieniony przez halcamp-rally.pl dnia 31 Sty 2012, 19:51:02, w całości zmieniany 1 raz
Robin



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 525
Skąd: SRC

PostWysłany: 30 Sty 2012, 12:22:49 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Ten zlot na torze wyścigowym Monza trwa tylko 4 dni. To mniej więcej tyle co podróż w jedną stronę. Znani jesteście z tego, że macie niewiele czasu w ciągu roku, bo pracujecie zawodowo. Skorzystacie zatem z otrzymanego zaproszenia ?

Pozdrawiam - Robin.


_________________
"Ekspert to ktoś, kto w pewnej wąskiej dziedzinie, popełnił wszystkie możliwe błędy"
halcamp-rally.pl



Dołączył: 09 Gru 2011
Posty: 23
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 31 Sty 2012, 20:09:10 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Witam
Najprawdopodobniej ze względów zawodowych zrezygnujemy z tak dalekiego wyjazdu, tym bardziej, że mamy też zaproszenie na zlot
zaprzyjaźnionego Caravan Clubu Pardubice, który w podobnym terminie
robi zlot w Tyncu nad Labem na campingu Państwa Hajków - członków
tego klubu i uczestników naszych zlotów.
Z kolei kilka dni później Klub Diny de Jong organizuje w Borculo zlot
wiosenny, na który przyjeżdża wielu zaprzyjaźnionych caravaningowców
z Europy... Jeszcze nie podjęliśmy decyzji.
Pozdrawiamy forumowiczów, a zainteresowanych naszymi zlotami w 2012
roku odsyłamy na stronę www.halcamp-rally.pl, gdzie znajdą więcej informacji o obu imprezach. Dodam, iż program będzie jeszcze modyfikowany w zależności od sugestii zgłaszanych przez naszych gości
z kraju i spoza granic.

halcamp-rally
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


Skocz do:  



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group | Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)