Forum CNC Strona Główna
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Norwegia - lipiec 2010r Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Lechjola



Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 126
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: 20 Lip 2010, 19:33:57 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Tyle nasłuchaliśmy się o Norwegii od kolegów CNC-u i nie tylko od nich, że postanowiliśmy lipiec 2010r. przeznaczyć na zapoznanie się z tym krajem. Kiedyś spytałem Zenka, dlaczego tam ponownie jedziesz, gdy już byłeś tam kilka razy? Teraz po zobaczeniu Norwegii rozumiem, jak naiwne było to pytanie. Przy okazji chciałem Zenkowi i Ani podziękować za sugestie co do miejsc godnych odwiedzenia. Ich uwagi były dla nas b. pomocne.
Postaram się podzielić z klubowiczami przebiegiem podróży i naszymi refleksjami. Nie będę konkurował z Anią i Jurkiem w zamieszczaniu foto, gdyż trudno im dorównać, ale moje spostrzeżenia może przydadzą się komuś przy planowaniu podróży w tamte strony.

W dłuższych przejazdach tranzytowych zawsze chcemy po drodze coś ciekawego zwiedzić.

NIEMCY

Podróż kamperem po Niemczech to sama radość – autostrady darmowe, pełne bezpieczeństwo. Nie licząc kampingów, na nocleg możemy zatrzymać się na parkingach przy autostradzie lub na tz. „Stellplatz”. Są to parkingi dla kamperów, zlokalizowane często niemalże w centrum miast i miasteczek. Na tych, które znamy opłata wynosiła 3 euro za 12 godz. Pieniążki wrzuca się do automatu, w zamian mamy sanitariaty, możliwość zrzucenia brudnej wody i oczywiście towarzystwo bratnich dusz.
W Niemczech wybraliśmy do zwiedzania Meklemburgię i nie żałujemy. Więcej czasu poświeciliśmy miasteczku Stralsund. Najpiękniejszym placem miasta jest Stary Rynek z Ratuszem. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się dwa dni na kempingu nad Bałtykiem w Graal-Muritz, aby wreszcie ogrzać się na plaży po niskich temperaturach w Norwegii. Meklemburgia jest w Niemczech obszarem najbiedniejszym i najmniej zaludnionym. Na kempingu widziałem wiele egzemplarzy dziwacznych enerdowskich przyczep kempingowych, nasze Muzeum Karawaningu w Warce tu powinno szukać dla siebie eksponatów.


Opuszczamy Rostok, przeprawa promem przez Bałtyk do Danii

DANIA

Chcąc skrócić drogę i pominąć półwysep Jutlandzki, z Niemiec do Danii przeprawiliśmy się przez Bałtyk promem na trasie Rostok – Gedser. W tamtą stronę za kamperka i dwie osoby płaciliśmy 110 Euro, natomiast w drodze powrotnej 148 Euro. Na pytanie skąd ta różnica, otrzymałem odpowiedz, że mieliśmy pecha, w dniu powrotu nastąpiła podwyżka taryfy. W Danii mamy ponad 550 kempingów, a kempingowanie na dziko jest zabronione. Jednak poprzez kempingowanie rozumie się dłuższe przebywanie, a nie nocleg. A więc mamy wiele miejsc dla kamperków do zatrzymania się na postój do 11 godz. spotkaliśmy kilka tablic właśnie o takiej treści. W tranzycie do Szwecja – Norwegia polecam właśnie takie miejsce, przepięknie położone, około 48 km. od Gedser / N 54st.56,892; E 11st.59,253 /. Jedziemy mostem z wyspy Falster, tu leży Gedser, na wyspę Zelandia, most środkowym filarem wspiera się o wysepkę Bogo, tu jest właśnie nasze wspomniane miejsce noclegu. Przepiękne widoki, zastajemy tu już około 60 kamperów


postój na nocleg na wysepce Bogo

Na wyspie Zelandia opuszczamy główną trasę i zbaczamy do miejscowości Hojerup. Podziwiamy tu najefektowniejsze klify w Danii. Nie dorównują one wysokością klifom norweskim, ale kolorytem i swą faktura mogą zadziwiać. Najciekawsze widoki możemy podziwiać z Starego Kościoła. Świątynię zbudowano w średniowieczu w bezpiecznej odległości od krawędzi klifu. Jednak kilka obrywów klifu w ciągu stuleci, radykalnie ten dystans zmniejszyło. W 1928 roku skała na której stała budowla runęła do morza wraz z ołtarzem. Wówczas pozostała część kościoła została zabezpieczona.


Jola stoi w kościele, balkon jest umieszczony w miejscu, gdzie kiedyś znajdował się ołtarz

I dalej w kierunku Szwecji. Dla urozmaicenia cieśninę Sund między Danią a Szwecją w jedną stronę pokonujemy mostem Kopenhaga- Malmo, natomiast w drodze powrotnej promem. Most ten robi wrażenie, swą skomplikowaną konstrukcją i długością - 7845 m. Jest najdłuższym mostem w Europie.


Most łączacy Danię ze Szwecją

W drodze powrotnej zwiedzamy miasteczko Maribo na wyspie Lolandia.


Katedra w Maribi z amboną z 1606r.

SZWECJA

Całą Szwecję pokonujemy autostradą E-6. Parkingi przy autostradzie pod wieczór zatłoczone, więc wybraliśmy na nocleg spanie na dziko nad brzegiem Morza Północnego. Może nie całkiem na dziko, ale jest to parking-camping bezpłatny z łabędziami nad samym brzegiem morza, tylko 3 km od wspomnianej autostrady. Zastaliśmy tu kilka kamperów. Znajduje się tuż przy miejscowości turystycznej Falkenberg / N 54st.53.974 ; E 12st.26.564/. Polecamy – cicho i czysto.


Miejsce na kemping

I dalej w kierunku Norwegii. Jednak ponownie zjeżdżamy z autostrady E-6, aby zwiedzić miasteczko Merstrand z słynną twierdzą. Ta potężna forteca najpierw broniła wybrzeża przed Duńczykami, a później służyła jako więzienie.


Marstrand - twierdza

Przy podróżach przez kilka państw zastanawiamy się, gdzie korzystniej tankować. Więc na tej trasie średnie ceny ON, po przeliczeniu na złote, wg kursu z jednego dnia, kształtowały się następująco:
Niemcy – 5,10 zł
Dania - 5,30 zł
Szwecja – 5,45 zł
Norwegia – 6,00 zł

NORWEGIA

Do tego kraju wjeżdżamy autostradą E-6, którą opuszczamy przed Oslo skręcając w lewo drogą nr 23 na Drammen. Naszym kilkudniowym przystankiem ma być kamping Vang w miejscowości Gudvangen. Docieramy tam po dwóch dniach drogami nr 40 i nr 7.
Już po drodze zrozumieliśmy, że Norwegia jest to kraj miłych ludzi i pięknych widoków.

jeden z kościołów w mijanych miejscowościach


Nasza droga prowadzi na wysokości, gdzie już oprócz mchów nic nie rośnie. W Polsce upały, a tu śnieg.


Po drodze mijamy wodospady

Bodajże najokazalszy jest za miejscowością Maurset, wodospad – Voringfossen. Widać go z drogi, ale zachęcam zboczyć 1,1 km i podziwiać go z wysokości / N 60st.25.612 E 7st. 15.291/.


Pierwsze zetknięcie się z pięknem norweskich fiordów

Wreszcie dobijamy do naszego Kempingu Vang w Gudvangen. Widziałem wiele kempingów w wielu państwach, ale tak malowniczo położonego nie widziałem. Foto tego nie oddaje, chociażby brak tu tego szumu wód spadających wieloma strumieniami ze szczytów skał. Poniżej zamieściłem foto naszego kamperka z dwóch stron, aby pokazać, że my jesteśmy w małej dolince, a nas otaczają góry ze wszystkich stron.


Kemping Viking w Gudvangen.

Po odpoczynku rozglądamy się po okolicy. Kampera zostawiamy na kempingu, a sami wyruszamy na przystań, wsiadamy na stateczek turystyczny i płyniemy 2 godz. do Flam, trasa prowadzi po Neroyfiordzie, widoki zapierające dech w piersi. Ten fiord jest odnoga najdłuższego fiordu w Norwegii - Sognefiordu.


Neroyfiord

Po dopłynięciu do Flam decydujemy się na podróz pociągiem na trasie Flam-Myrdal-Flam. Piszę – decydujemy się, gdyż kto ma lęk przestrzeni, lepiej nich nie wsiada. Na odległości miedzy stacjami 20 km. różnica poziomów wynosi 863,5 m.
Ta linia kolejowa została okrzykniętą najbardziej atrakcyjną widowiskowo na świecie. Obserwujemy jak rzeki przecinają głębokie wąwozy, wodospady spadają w dół zboczami pokrytymi śniegiem stoków a farmy przyczepione są jak gdyby niepewnie do stromych zboczy.


Pociąg ma przystanki do podziwiania widoków

W drogę powrotną na kemping wyruszamy autobusem rejsowym z Flam do Gudvangen. Jest to o tyle ciekawa trasa, że prowadzi tylko 1/15 na powierzchni, a pozostała trasa tunelami.

Po kilkudniowym postoju wyruszamy dalej na północ, aby dotrzeć do lodowca Jostedalsbreen. Ładujemy się razem z kamperem na prom i płyniemy fiordami 2,5 godz. do miejscowości Kaupanger. Tu spotykamy miłą parę autostopowiczów z Polski, którzy mieli małą szansę wyrwania się z tej miejscowości. Oczywiście pomagamy rodakom i zabieramy ich z nami na północ. Miło jest z kimś po polsku porozmawiać, gdyż w Skandynawii nie spotkaliśmy ani jednego kampera z Polski, wozy osobowe owszem. Natomiast zagęszczenie kamperów z innych krajów nas zaskoczyło.


Autostopowicze z Polski

Śpimy na dziko pod lodowcem Jostedalsbreen w miejscowości Mundal. Na drugi dzień zaliczamy Muzeum Lodowca i prawdziwy lodowiec.


Śpimy na dziko

Sam lodowiec i świadomość, że ten lód istnieje tysiące lat - robi wrażenie. Nie można mu też odmówić urody, ma piękny kolor niebieskawo- zielonkawy. Wynika to stąd, że światło wpadające w lód ulega rozszczepieniu i w pierwszej kolejności są wchłaniane kolory ciepłe, a kolor niebieski i zielony wnika głębiej i stwarza wrażenie, że lód jest o takim kolorze. Powtarzam to, co dowiedziałem się w Muzeum Lodowca, gdyż spotkałem się z innym wytłumaczeniem, bodajże i na naszym forum.
Rozmyślając pod lodowcem, spojrzałem z szacunkiem na swego kamperka. W ubiegłym roku zawiózł nas na południe do Gibraltaru i Portugalii, a w tym roku pod lodowiec.


Wejście do Muzeum lLodowca.
Lodowiec.
Pod jęzorem lodowca.

Pod lodowiec podjeżdżamy w dwóch oddalonych od siebie miejscach.
Następnie obieramy kierunek do miasta Bergen. Jest to po Oslo drugie co do wielkości miasto w Norwegii. Ma wiele określeń, stolica fiordów, najstarszy port w Norwegi, miasto kultury norweskiej itd. jednym słowem warte zwiedzenia.
Oczywiście jadąc do Bergen musimy ponownie wraz z kamperem, promami przeprawiać się przez fiordy, innej możliwości nie ma. W Bergen jest około 7 kempingów, wszystkie maja połączenie autobusowe z centrum. Jednak wszystkie znajdują się około 15-17 km od centrum. My przejeżdżając wieczorem przez centrum miasta, zauważyliśmy w porcie placyk na którym szykowały się do nocy kamperki, dołączyliśmy /N. 60st. 23,536 E 5st. 18,848/. Ta decyzja okazała się optymalną, byliśmy 700 m. od centrum. Wspomniałem wyżej „wieczorem”, tam jest to termin nie precyzyjny. W dniach gdy tam byliśmy noc trwała tylko około 2 godz. , więc kiedy to jest „wieczorem”?
Na drugi dzień zwiedziliśmy targ rybny – Torget, starą dzielnice kupiecką – Bryggen i oczywiście wjazd kolejką linową na jedno z otaczających Bergen wzgórz.


Targ rybny Torget


Autobus do kolejki linowej.


Widok na Bergen z górnej stacji kolejki


Stare miasto - Bryggen

Z Bergen w Norwegii obieramy kierunek Zielona Góra. Norwegia na każdym kroku zaskakuje, oczywiście pozytywnie. Np. spotykamy często domy kryte darnią z trawą lub darnią z kwiatami polnymi. Ma to swe głębokie, logiczne uzasadnienie.


Dom kryty darnią z trawą


Dom kryty darnią z kwiatami polnymi

Zenek – teraz my tobie powiemy, na drugi rok jedziemy oczywiście do Norwegii. Tym razem na Lofoty.
antwad



Dołączył: 11 Mar 2008
Posty: 177
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 21 Lip 2010, 12:12:03 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Lechu, wspaniała wyprawa, pięknie opisana, a nam szczególnie miła bo poznajemy zakątki odwiedzone podczas pobytu w Norwegii dwa lata temu.

Na Waszych zdjęciach widzę jedną dość nietypową sytuację: Bergen i bez deszczu!
Sceptycy twierdzą, że deszcz pada tam 360 dni w ciągu roku; jeśli im wierzyć to trafiliście na jeden z tych pozostałych 5 dni.

Szczęściarze!
Marek



Dołączył: 11 Mar 2008
Posty: 193
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 22 Lip 2010, 13:51:24 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Jolu Leszku ślicznie to opisaliście gratuluję podwójnie gdyż, zawsze po powrocie piszecie konkretne i istotne rzeczy. Należy brać z Was przykład. Ja cały czas nie mogę się przemóc w zakresie napisania - chociaż małego sprawozdania.
Marek
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


Skocz do:  



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group | Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)